W rozmowie z niedzielną gazetą "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" Annegret Kramp-Karrenbauer przypomniała, że Niemcy "złożyły wyraźną obietnicę" zbliżenia do roku 2024 swych wydatków wojskowych do postawionych przez NATO jako cel 2 proc. produktu krajowego brutto. Jasne jest, że tą drogą trzeba będzie rzeczywiście iść - dodała. Relacjonując wywiad, agencja dpa zaznaczyła, że sfinansowanie wzrostu wydatków pochłonęłoby dziesiątki miliardów euro.

Minister obrony i zarazem przewodnicząca Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) podkreśliła, że konsekwentnie krytykowała przewidziane w średnioterminowym planie budżetowym stopniowe obniżanie wydatków obronnych przez najbliższe lata. Takie samo stanowisko w tej sprawie zamierza prezentować w rządzie i w koalicji - zarówno jako minister, jak i przewodnicząca partii.

Planom Kramp-Karrenbauer od razu przeciwstawił się komisaryczny przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) Thorsten Schaefer-Guembel. Jak oświadczył serwisowi RND (RedaktionsNetzwerk Deutschland) w przeznaczonej dla poniedziałkowych dzienników koncernu Madsack wypowiedzi, budżet i plan finansowania średnioterminowego, w tym ewentualne zwiększenie wydatków na wojsko, są dla koalicji i rządu sprawą już zamkniętą.

Zdaniem Schaefera-Guembela minister obrony powinna się zająć innymi problemami, jak sprawność uzbrojenia i wyposażenia Bundeswehry, a nie "uprawiać politykę zbrojenia się wedle życzeń Donalda Trumpa".

Wtórował mu sekretarz generalny SPD Lars Klingbeil. Wypowiadając się dla poniedziałkowych dzienników koncernu prasowego Funke wyraził zdziwienie, że Kramp-Karrenbauer wznawia dyskusję na ten temat. - Nie będzie żadnego zbrojenia się na życzenie Trumpa. SPD się na to nie zgodzi, co deklarowaliśmy w koalicji już dziesiątki razy - zaznaczył Klingbeil.