Dla Johnsona, który stoi na czele brytyjskiej administracji od miesiąca, szczyt w południowo-zachodniej Francji był pierwszym wydarzeniem tej rangi, poprzedzonym spotkaniami dwustronnymi z niemiecką kanclerz Angelą Merkel w Berlinie i francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem w Paryżu.

"Financial Times" oceniło, że premierowi "udało się zachować równowagę pomiędzy utrzymaniem serdecznych relacji z europejskimi liderami i jednoczesnym pogłębianiem stosunków z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem". "FT" wskazuje na ciepłe słowa Trumpa pod jego adresem.

W trakcie spotkania w kuluarach szczytu G7, Johnson i Trump rozmawiali m.in. o przyszłym porozumieniu handlowym pomiędzy Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi, które miałoby odgrywać kluczową rolę dla brytyjskiej gospodarki po opuszczeniu Unii Europejskiej.

W kontekście negocjacji dotyczących brexitu, Johnson wykorzystał także szczyt we Francji do podkreślenia, że jest chętny do poszukiwania porozumienia z Unią Europejską, ale wymagałoby to otwartości w kwestii zmian w tekście umowy wyjścia, w tym w kontrowersyjnym mechanizmie awaryjnym dotyczącym Irlandii Płn.

Brytyjski premier miał w tym kontekście zaznaczyć, że unijni liderzy nie powinni liczyć na to, że parlament będzie w stanie zmienić obraną przez niego strategię dążenia do opuszczenia Wspólnoty, nawet jeśli jedynym wyjściem będzie bezumowne wyjście z UE.

- Myślę, że nasi niemieccy i francuscy przyjaciele z pewnością uważnie słuchali tego, co mieliśmy do powiedzenia. Wszystko teraz zależy od tego, na ile poważnie oni podchodzą do kwestii uzyskania umowy - mówił Johnson na zakończenie szczytu.

Dziennik "Telegraph" napisał we wtorek, że w środę do Brukseli pojedzie główny negocjator brytyjskiego rządu ds. brexitu David Frost, który będzie chciał rozmawiać ze swoimi unijnymi odpowiednikami o oczekiwaniach Londynu dotyczących zmian w umowie.

W komentarzu redakcyjnym gazeta oceniła, że "ofensywa wizerunkowa premiera w Biarritz pokazała (unijnym liderom), że jest on rozsądnym człowiekiem, ale on także podkreślił, że parlament nie zatrzyma wyjścia z UE 31 października br.".

Jak dodano, "jeśli zwolennicy pozostania w UE będą chcieli podjąć próbę parlamentarnego wykolejenia tych planów, to ten rząd nie będzie siedział z założonymi rękoma". "Inaczej niż Theresa May, Johnson poważnie podchodzi do daty opuszczenia Wspólnoty, tak jak i do brexitu" - zaznaczono.

Media zwracały także uwagę na styl premierostwa Johnsona, podkreślając, że nowy premier chętnie udziela wywiadów, a w trakcie konferencji prasowej cierpliwie odpowiedział na pytania niemal wszystkich dziennikarzy, którzy z nim podróżowali. Jak zaznaczono, to istotna zmiana w porównaniu z jego poprzedniczką, Theresą May.

Z kolei "Times" ubolewał nad stanem opozycyjnej Partii Pracy, która od miesięcy próbuje zbudować blok polityczny, mogący sprzeciwić się obecnemu rządowi i podjąć próbę zmiany kursu w sprawie wyjścia z UE.

"Premierowi pomaga, (...) że przeciwko niemu stoi lider Partii Pracy (Jeremy Corbyn), który nie ma wiarygodności, ale na dłuższą metę to szkodzi brytyjskiej polityce" - ubolewano, dodając, że "w obliczu realnej możliwości bezumownego brexitu i wiążącym się z tym szkodom dla brytyjskiej gospodarki i dyplomacji, szef opozycji jest ledwie słyszany".

"Z tego, że na czele głównej opozycyjnej partii stoi radykalnie lewicowy aktywista, który widzi podziały wywołane brexitem jako szansę do realizowania programu gospodarczego, opartego na konfiskacie, rozwiązaniach ekstremalnych oraz szkodzi inwestycjom i standardom życia, nie wynika nic dobrego" - oceniono.

Jak zastrzeżono, Corbyn jest "wieloletnim zwolennikiem socjalistycznych rozwiązań, takich jak wsparcie dla niekonkurencyjnych sektorów gospodarki, co naruszyłoby unijne przepisy dotyczące pomocy publicznej".

"Sama idea, że taka osoba miałaby zjednoczyć kraj w hipotetycznym rządzie jedności narodowej brzmi kuriozalnie, kiedy tylko się ją wypowie na głos. Normalny proces konkurencji politycznej pomiędzy racjonalnymi partiami prawicy oraz lewicy został zakłócony i nie zostanie wznowiony dopóki Corbyn nie opuści sceny" - zakończono.

Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską 31 października br.