Scott Clark wbiegł do recepcji hotelu w Saint Paul (stan Minnesota). Z hotelowej sadzawki porwał kaczora i... ukręcił mu łeb. Zaczął krzyczeć, że jest głodny i chce tego ptaka zjeść. Jednak zamiast do hotelowej kuchni, trafił za kratki. Grożą mu aż dwa lata więzienia.
Clarka złapała hotelowa ochrona, potem zajęła się nim policja. I wydało się, dlaczego zamordował kaczora. "Był prawdopodobnie bardzo pijany" - mówi telewizji Fox News sierżant John Wuorinen z policji w Saint Paul. Wkrótce stanie przed sądem i odpowie za brutalne traktowanie zwierząt. Może za kratkami spędzić dwa lata i zapłacić 5 tys. dolarów grzywny.
Ludzie z towarzystwa ochrony zwierząt proszą dyrekcję hotelu, by zastanowiła się nad zrezygnowaniem z kaczek w sadzawce, bo podobne przypadki mogą się powtórzyć. A jak chcą mieć jakieś zwierzątka w hotelowym basenie, mogą tam trzymać rybki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|