Poniedziałkowa rozprawa miała charakter wstępny i sprowadzała się do potwierdzenia tożsamości i adresu zamieszkania podejrzanego. Dlatego też 25-letni Maurice Robinson nie był osobiście obecny w sądzie magistrackim w Chelmsford, lecz przebywając w areszcie odpowiadał na pytania sędziów za pośrednictwem łącza wideo. Nie złożył on wniosku o wyjście za kaucją. Następna rozprawa, już przed Centralnym Sądem Kryminalnym Anglii i Walii, odbędzie się 25 listopada.

Robinsonowi postawiono 39 zarzutów zabójstwa, a także zarzucono mu współudział w przemycie ludzi, pomoc przy nielegalnym przedostaniu się na terytorium Wielkiej Brytanii oraz współudział w praniu brudnych pieniędzy.

Został on aresztowany krótko po tym jak w ciężarówce w parku przemysłowym Waterglade Industrial Park odkryto 39 ciał. Znajdowały się one w kontenerze-chłodni, który Robinson odebrał z portu Purfleet w południowo-wschodniej Anglii. Kontener przypłynął promem w nocy z 22 na 23 października z Zeebrugge w Belgii.

Początkowo podejrzewano, że ofiary to obywatele Chin, i taką wersję wstępnie potwierdziły brytyjska policja i władze w Pekinie. W miniony weekend zaczęły się jednak pojawiać informacje wskazujące, iż mogli oni być Wietnamczykami. W związku z tym prowadzący śledztwo wysłali próbki DNA do Wietnamu, licząc, że władze tego kraju pomogą w wyjaśnieniu sprawy.

Tymczasem brytyjski premier Boris Johnson obiecał w poniedziałek, że rząd zrobi wszystko, by znaleźć winnych tej tragedii i postawić ich przed sądem. Wpisał się on do księgi kondolencyjnej, podkreślając, że "jest zszokowany tym, jaki straszny los spotkał niewinnych ludzi, którzy szukali lepszego życia w Wielkiej Brytanii".