To był bardzo obraźliwy gest - mówią o rezolucji Senatu USA Irakijczycy. Amerykańscy parlamentarzyści przegłosowali miażdżącą większością plan podzielenia kraju na cztery państwa. "To my będziemy decydować o naszej przyszłości" - odparował rzecznik irackiego rządu.
75 do 23. Taką przewagą skończyło się głosowanie nad rezolucją popierającą plan podzielenia Iraku, by oddzielić od siebie Kurdów, sunnitów i szyitów. Wszystko byłoby w porządku, ale ten plan powstał nie w parlamencie irackim, a... amerykańskim.
"Rząd i jego premier Nuri al-Maliki odrzucają to głosowanie" - mówił w telewizji Al-Irakija oburzony rzecznik Ali al-Dabbagh.
Amerykańscy senatorowie tłumaczą, że chcieli dobrze, i że podział Iraku to jedyny sposób na przywrócenie spokoju w tym kraju. Do tego rezolucja ma status "niewiążącej".
Ale Irakijczycy czują się upokorzeni. "Jest nieodzowne, aby także parlament iracki wyraził swoją całkowitą dezaprobatę dla planu" - mówił al-Dabbagh.
Administracja prezydenta Busha już odrzuciła pomysł senatorów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane