Dziennik Gazeta Prawana logo

Miesiąc dryfował po morzu skradzionym jachtem

5 listopada 2007, 23:22
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Szczęście sprzyja głupcom - mówi przysłowie. Jak się okazuje, złodziejom też. Irlandzka marynarka wojenna trafiła na morzu na mały jacht. W środku był wycieńczony Rosjanin. Co ciekawe, łódź skradziono... miesiąc temu u wybrzeży Francji.

Atlantyk o tej porze roku bywa zimny i kapryśny. Sztormy, wysokie fale. Ale młodego Rosjanina oszczędził. Złodziej cudem chyba przetrwał miesiąc w małym, kilkumetrowym jachcie. Był brudny, głodny i odwodniony. Irlandczycy trafili na niego ponad 200 kilometrów od wybrzeża.

"Gdybyśmy go nie znaleźli, na pewno by umarł" - nie ma wątpliwości Terry Ward z marynarki wojennej.

22-letni Rosjanin był tak wyczerpany, że nie mógł mówić. Powiedział tylko, że nazywa się Valdim Smolyak. Natychmiast zajęli się nim lekarze. Okazało się, że łódkę, którą dryfował, skradziono prawie miesiąc temu z francuskiego portu Roscoff. To znaczy, że mężczyzna mógł pokonać na morzu nawet pół tysiąca kilometrów.

Marynarze odstawili Rosjanina do bazy. Jak tylko poczuje się lepiej, przesłucha go policja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj