Turcja ma za nic sprzeciw Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Przez trzy dni, od niedzieli do wtorkowego wieczoru, tureckie wojska atakowały kurdyjskich separatystów na terytorium Iraku. W akcji brały udział samoloty i ponad 300 żołnierzy.
Samoloty tureckie zbombardowały obozowiska kurdyjskich separatystów 20 km od granicy tureckiej. Ze źródeł wojskowych agencja Reutera dowiedziała się, że w czasie akcji zabito co najmniej 34 separatystów z kurdyjskiej partii PKK.
Informatorzy agencji tłumaczą, że była to operacja na niewielką skalę, podobna do prowadzonych już wcześniej w ramach "prawa pościgu". Wszyscy żołnierze wycofali się
i wrócili we wtorek do Turcji - poinformował Reuters, powołując się na swoich informatorów.
Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Unia Europejska są przeciwne wymierzonej przeciwko tureckim Kurdom interwencji w Iraku. Zdaniem władz w Ankarze, w przygranicznych kryjówkach na północy Iraku
może ukrywać się do 4 tys. separatystów z PKK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl