Robin Williams, David Duchovny czy Susan Sarandon mają świadomość, że swój sukces w Hollywood w części zawdzięczają ludziom, którzy piszą dla nich role. Dlatego znani aktorzy przyłączyli się do buntu hollywoodzkich scenarzystów, którzy na ulicach Los Angeles i Nowego Jorku protestują przeciwko za niskim - ich zdaniem - zarobkom.
Trwający ponad tydzień protest scenarzystów zaczynają już odczuwać stacje telewizyjne. Wielu producentów zapowiedziało przerwanie zdjęć do popularnych seriali, bo... skończyły się scenariusze. Wstrzymano m.in. produkcję amerykańskiej wersji serialu "The Office", kręcone są ostatnie odcinki "Chirurgów" ("Grey's Anatomy"). Problemy mają twórcy popularnych w Polsce "Gotowych na wszystko" ("Desperate Housewives"), którym także kończą się historie.
Scenarzyści domagają się od wytwórni filmowych większego udziału w zyskach z filmów, ich sprzedaży na płytach DVD oraz z publikacji w internecie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|