Dziennik Gazeta Prawana logo

Kryzys lewicy w USA. Bloomberga popiera nawet były bojownik Czarnych Panter

18 lutego 2020, 07:27
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Michael Bloomberg
<p>Michael Bloomberg</p>/Shutterstock
Michael Bloomberg może zagrozić kandydatom walczącym w demokratycznych prawyborach.

W Partii Demokratycznej dzieje się rzecz bez precedensu. Ponieważ w dotychczasowych prawyborach żaden z pretendentów nie był w stanie przekroczyć progu jednej czwartej zdobytych głosów, stronnictwo wciąż nie ma kandydata na prezydenta, który zmierzyłby się z coraz lepiej radzącym sobie w sondażach Donaldem Trumpem.

O partyjną nominację, a de facto przywództwo w stronnictwie, może powalczyć czarny koń, który w ogóle nie startował w pierwszych dwóch plebiscytach i nie ma go też na liście do głosowania w dwóch kolejnych: Nevadzie i Karolinie Południowej. To były burmistrz Nowego Jorku, miliarder i potentat z branży medialnej oraz polityczny pragmatyk Michael Bloomberg. W listopadzie DGP opisał jego sylwetkę jako outsidera, ale teraz biznesmen może naprawdę zagrozić ambicjom walczących od ponad roku kandydatów lewicy.

Bloomberg wystartuje dopiero w zaplanowany na początek marca tzw. superwtorek, kiedy głosują mieszkańcy kilkunastu stanów, w tym większość Południa oraz dwa największe, czyli Teksas i Kalifornia. Niemal hazardowe podejście Bloomberga do prawyborów polega również na tym, że programowo nie bierze on udziału w debatach i liczy, że jego przeciwnicy sami się wyeliminują, atakując się wzajemnie. Za to puszcza swoje spoty wyborcze, głównie w stanach głosujących w superwtorek. Jego majątek szacuje się na 50–200 mld dol., dlatego wydanie miliarda – jak obiecał – nie wydaje się być dla niego problemem.

Na razie wykupił czas antenowy za 350 mln dol., kwotę niewyobrażalną dla żadnego z rywali, którzy opierają się na subsydiach od biznesu i organizacji pozarządowych lub – jak Bernie Sanders i Elizabeth Warren – czekach od zwykłych ludzi, często nieprzekraczających 50 dol. Bloomberg ma jeszcze jeden wynikający ze swojego bogactwa atut. Jest w stanie opłacić najlepszych speców od marketingu politycznego i komunikacji, przelicytowując konkurencję o wiele wyższymi płacami sztabowców. I wreszcie niemal dosłownie rozdaje kiełbasę wyborczą, tylko w stylu nowojorskiego snoba. Na jego spotkaniach wyborczych uczestnicy są częstowani francuskimi serami i drogim winem.

Ale Bloomberg wykonuje jednocześnie sporo typowo politycznej pracy, żeby na serio powalczyć o nominację. Kiedy był burmistrzem Nowego Jorku, wybranym zresztą z listy Partii Republikańskiej, spotykał się z oskarżeniami o rasizm. Tego trupa z szafy dotąd nie udało mu się pozbyć, ale jest do tego na najlepszej drodze, bo przekonuje do siebie coraz więcej członków klubu Afroamerykanów Izby Reprezentantów, tzw. Black Caucus. W niedzielę poparcia miliarderowi udzielił kongresmen Bobby Rush z Chicago, który za młodu był członkiem Czarnych Panter, bojówki niestroniącej od sięgania po narzędzia terrorystyczne.

Bloomberg chce wciągnąć na pokład swojej kampanii Hillary Clinton. W sztabie rozważana jest opcja zaproponowania jej kandydatury na wiceprezydenta. W sobotę "Drudge Report", powołując się na źródła z zaplecza eksburmistrza Nowego Jorku, podał, że zlecone przez Bloomberga sondaże pokazują, iż taki tandem miałby największe szanse na pokonanie w listopadzie Donalda Trumpa. Sztab oficjalnie nabiera w tej sprawie wody w usta. – – powiedział Jason Schechter, odpowiedzialny w kampanii Bloomberga za komunikację.

Chwilę potem sam kandydat napisał na Twitterze, że nie byłby tam, gdzie jest, gdyby nie współpraca z nowojorskimi politykami. To aluzja do czasów, kiedy Clinton była senatorem z tego stanu, a Bloomberg włodarzem metropolii. Niewątpliwie przydałaby mu się pomoc byłej pierwszej damy i jej męża. Clintonowie są dalej najbardziej wpływowym tandemem na zapleczu Partii Demokratycznej i o ile idolem większości Amerykanów pozostaje Barack Obama, to oni akurat mają dostęp do działaczy decydujących o partyjnych zasobach politycznych, kadrowych i finansowych. Problem w tym, że Hillary jest znienawidzona przez lewicowe skrzydło demokratów, które nie zapomniało jej wyeliminowania Berniego Sandersa w wyborach cztery lata temu.

Otwarty pozostaje scenariusz, w którym Bloomberg miesza w demokratycznych prawyborach, a zaraz potem się z nich wycofuje i startuje jako kandydat niezależny, centrowy. Jeszcze nigdy, odkąd w epoce poprzedzającej wojnę secesyjną ukształtował się system dwupartyjny, kandydat nieposiadający legitymacji demokratów lub republikanów nie wygrał wyborów prezydenckich. Ale parę razy zdarzyło się tak, że odebrał dość głosów reprezentantowi jednego z głównych stronnictw, by uniemożliwić mu zwycięstwo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj