Dziennik Gazeta Prawana logo

"Syryjska strefa Gazy"? Sojusz Turcji i Rosji grozi wybuchem

5 marca 2020, 08:08
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Władimir Putin i Tayyip Recep Erdogan
<p>Władimir Putin i Tayyip Recep Erdogan</p>/Shutterstock
Jeśli Turcja i Rosja dogadają się w sprawie Idlibu, może to doprowadzić do jeszcze gorszego kryzysu w przyszłości.

Ankara nie chce mieć przede wszystkim problemu z kolejną falą uciekinierów z Syrii. Ryzyko takiego scenariusza zwiększyła ofensywa sił syryjskich na Idlib. I chociaż granica między Turcją a Syrią jest na razie zamknięta, to łatwo można sobie wyobrazić scenariusz, w którym liczba osób uciekających przed konfliktem będzie zbyt duża, aby służby tureckie mogły sobie z tym poradzić.

W związku z tym Turcji zależy na tym, aby powstrzymać Baszara al-Asada. W tym celu od niedzieli Ankara prowadzi ofensywę, która odebrała syryjskiemu przywódcy wiele zdobyczy terytorialnych z ostatnich dni i tygodni. Prezydent Recep Tayyip Erdoğan nie chce jednak wikłać swojego kraju w długi konflikt na terenie południowego sąsiada, w związku z czym zaproponuje dzisiaj prawdopodobnie zawieszenie broni.

Ostatecznie jednak Erdoğan wolałby, żeby al-Asad zostawił Idlib w spokoju. Prezydent bowiem czuje na plecach oddech opinii publicznej coraz bardziej niezadowolonej z prawie 4 mln syryjskich uchodźców mieszkających na terenie kraju. Potrzebuje zatem enklawy na terenie Syrii, do której w razie czego mogliby wrócić. Tym też tłumaczył ubiegłoroczną ofensywę na ziemie zamieszkane przez syryjskich Kurdów.

Rosja z kolei wspiera swojego sojusznika al-Asada w odbudowie integralności terytorialnej Syrii, a Idlib to ostatni obszar pod kontrolą dawnej opozycji, którego przywódca z Damaszku jeszcze nie odbił. Te dwa cele są ze sobą niekompatybilne, w związku z czym rozmowy nie będą proste – i trudno oczekiwać przełomu.

"Nie wstrzymywałbym oddechu przed jutrzejszym spotkaniem w Moskwie. Ryzyko konfliktu między Turcją a Rosja już zostało zażegnane, a ewentualne potyczki nie doprowadzą do wojny" – napisał wczoraj na Twitterze dyrektor moskiewskiego Centrum Carnegiego Dmitrij Trenin. "Z drugiej strony Erdoğan nie spełni obietnicy danej w Soczi, a Rosja nie będzie tolerowała ataków terrorystycznych" – dodał, odnosząc się do porozumienia z 2018 r., na mocy którego prowincja stała się strefą zdemilitaryzowaną – z tym wszakże warunkiem, że Turcji uda się zlikwidować tamtejszych terrorystów.

Część ekspertów jest zdania (w tym Soner Çağaptay z Waszyngtońskiego Instytutu Polityki Bliskowschodniej oraz Charles Lister z Instytutu Bliskowschodniego w Waszyngtonie), że najbardziej prawdopodobny jest wariant określany jako "gazyfikacja". Chodzi mianowicie o wariant, w którym mieszkańcy Idlibu oraz przebywający tam uciekinierzy przed wojną zostaną ściśnięci na niewielkim obszarze, który pozostanie poza kontrolą Damaszku. W ten sposób można byłoby pogodzić terytorialne aspiracje al-Asada oraz cele Turcji.

"Nie ma czegoś takiego jak dobry sposób rozwiązania kryzysu w Idlibie. Rosja zadbała o to, kiedy po raz pierwszy zaproponowała utworzenie stref deeskalacji, na które zmęczeni konfliktem politycy na Zachodzie zgodzili się, kładąc podwaliny pod dzisiejszy kryzys. Dlatego nawet najlepsze rozwiązanie – utworzenie strefy – jest straszne i prawdopodobnie doprowadzi do kryzysu humanitarnego na niewidzianą od dekad skalę" – napisał na stronie swojego think tanku Lister. (Owe strefy deeskalacji to były ostatnie obszary pod kontrolą opozycji demokratycznej w Syrii; chodziło o to, aby wróciły pod kontrolę Damaszku bez rozlewu krwi, a mieszkańcy – jeśli nie chcieli trafić znów pod rządy al-Asada – mogli przenieść się do Idlibu właśnie – przyp. JK).

Jeśli faktycznie dojdzie do powstania "syryjskiej strefy Gazy", to nic się w regionie nie zmieni – to znaczy wciąż będzie tam istniał bardzo gęsto zaludniony spłachetek ziemi, który w każdej chwili będzie groził wybuchem nowego kryzysu migracyjnego. W tym sensie Rosja pociąga za wszystkie sznurki w Idlibie: siły syryjskie atakują wyłącznie za jej przyzwoleniem; turecka odpowiedź również w pełni zależy od Moskwy, bo Erdoğan nie zaryzykuje pójścia na całość i nie zaatakuje sił rosyjskich w Syrii.

Idlib przy okazji stał się dodatkowym narzędziem nacisku na Europę, jak zwrócił uwagę Ulrich Speck z German Marshall Fund: „Kreml w coraz bardziej znaczącym stopniu kontroluje przepływ do Europy: surowców energetycznych (ze strony wschodniej) oraz migrantów (ze strony południowej). Ma również możliwość włączania i wyłączania tych strumieni w zależności od potrzeb geopolitycznych” – napisał na Twitterze ekspert.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj