390 mieszkańców leżącej na Alasce Kivaliny stwierdziło, że jeśli klimat wciąż będzie się ocieplał, to stracą wszelkie szanse zarobku. Dotychczas zarabiali bowiem krocie na połowie łososi i polowaniach na foki czy morsy. Ale jeśli stopnieją lodowce, które chronią ich przed sztormami, a zimą woda przestanie zamarzać, to będą musieli uciekać z zamieszkiwanych od stuleci terenów.

I właśnie dlatego Eskimosi poszli do sądu. Chcą odszkodowania za globalne ocieplenie. Od kogo? Od 24 firm - dziewięciu naftowych, 14 energetycznych i jednej węglowej.

Przedstawiciele pozwanych firm na razie nabrali wody w usta. Twierdzą, że albo jeszcze nie widzieli dokumentów, albo dopiero je czytają. Będą musieli zmierzyć się przed sądem z reprezentującymi Eskimosów organizacjami pozarządowymi i sześcioma kancelariami prawniczymi. A ci mają mocne dowody - oficjalne rządowe raporty na temat strat spowodowanych globalnym ociepleniem.

O tym, kto ma rację, zdecyduje sąd w San Francisco.