Tylko umiejętnościom i refleksowi pilota zawdzięcza życie 25 pasażerów indyjskiego samolotu. Startująca maszyna już miała oderwać się od ziemi, gdy z podwoziem nagle zderzył się pies. Pilot w ostatniej chwili uratował samolot, zjeżdżając na pas trawy.
Uderzenie było tak silne, że samolot startujący z lotniska w Bangalore w Indiach stracił przednie koło. Dziób maszyny zaczął trzeć o pas startowy, a spod podwozia posypały się iskry. Pilot zdołał jednak opanować samolot - w ostatniej chwili zjechał na pas trawy i uniknął pożaru.
Linie lotnicze winę za wypadek zrzucają na władze lotniska. Twierdzą, że szefowie portu nie radzą sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa. Nie potrafią nawet przepędzić z pasów startowych bezpańskich zwierząt.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|