Pracownicy szyli flagi i koszulki z protybetańskimi symbolami. Na poczatku nie wiedzieli, do czego ich produkty są wykorzystywane, ale później zobaczyli w telewizji demonstrantów z ich flagami - twierdzi telewizja BBC. Robotnicy - uważający sę za porządnych obywateli Chin - od razu donieśli na właściciela fabryki.
Policja znalazła tysiące paczek z flagami i koszulkami w magazynach. Okazało się, że setki podobnych produktów już trafiły na Zachód. Władze podejrzewają też, że wielu innych biznesmenów postanowiło szybko się dorobić i sprzedają walczącym o wolny Tybet demonstrantom koszulki i flagi "made in China".
Właściciele fabryk płacą podatki, do budżetu komunistycznego rządu w Pekinie trafi więc spora suma, którą wpłacą ludzie nienawidzący Chin.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.