Izraelski ekspert przedstawia trzy scenariusze rosyjskiej interwencji. Według pierwszego z nich Rosja oficjalnie wkracza do Donbasu, ale do walki ruszają tylko oddziały samozwańczych republik. Załóżmy, że Rosja rozlokowała swoje siły tylko na wewnętrznych, tyłowych bazach Donbasu, a front, tak jak do tej pory, utrzymują bojownicy. W porównaniu z obecną sytuacją obraz się nie zmieni: wymiany uderzeń, odpowiedź Sił Zbrojnych Ukrainy na ostrzały bojowników i ofiary wśród obywateli Ukrainy trwają. Różnica w tym, że teraz rosyjskie wojska otwarcie będą wspierać bojowników, zabezpieczać ich logistycznie i dostarczać nową broń, przestaną ukrywać, że są częścią łańcucha dowodzenia itd. - pisze Lewin.

Reklama

Drugi scenariusz to utworzenie przez Rosję "kotłów" i wysadzenie desantu na południu Ukrainy. W tym wariancie ukraińskie zgrupowanie zostaje zmuszone do walki, której celem jest jego całkowite rozbicie - możliwe, w postaci "kotła". Albo kilku "kotłów". Nie wykluczone, że w celu zajęcia nowych terytoriów. Po rozbiciu ukraińskiego zgrupowania będzie możliwe wysadzenie morskiego desantu na południu i zajęcie wodnych zasobów dla Krymu - podkreśla analityk.

Donbas przyczółkiem dla Rosji

Tak czy inaczej, zajęte terytorium Donbasu, (...) to faktycznie przyczółek dla armii Rosji. Nie tylko przykuwa większą część gotowych do walki wojsk Ukrainy, ale też pozwala na narzucanie ukraińskiej armii kierunku uderzenia albo opisanego wyżej "generalnego starcia" - kontynuuje.

Scenariusz trzeci, który "Fokus" określa jako "fantastyczny", zakłada atak Rosji na wszystkich frontach. Dla Rosji ta wielka wojna, jeśli do niej dojdzie, będzie telewizyjnym show. Dla krajowego widza ważne będzie, by pokazać "zmuszenie Ukrainy do pokoju" z jednej strony i tryumf i siłę rosyjskiej broni - z drugiej strony - ocenia ekspert. W tym celu idealnie pasuje nawet wystrzelenie pocisków manewrujących Kalibr w kierunku tyłowych obiektów Ukrainy. Na przykład lotnisk. I nawet gdyby szkody spowodowane rakietami były nieznaczne, to jest to odpowiedni obrazek do telewizji - dodaje Lewin.

Reklama

Rosja sięgnie po Iskandery?

Ale nie tylko Kalibry. Tu też dodajmy po prostu uderzenia pociskami taktycznymi. Nawet jeśli efektywność będzie niewysoka, wywoła to u mieszkańców panikę i poczucie braku ochrony - i znów da dobry materiał dla rosyjskich propagandystów - uważa analityk. Nie wyklucza, że w tym przypadku mogłyby być wykorzystane m.in. Iskandery.

Jak podał ukraiński wywiad wojskowy, według stanu z początku marca przy granicy ukraińskiej rozlokowane były siły zbrojne Rosji w składzie dwóch armii sił powietrznych, obrony powietrznej oraz Floty Czarnomorskiej, a w stanie gotowości było 28 batalionowych grup taktycznych na orłowsko-woroneskim, dońskim i krymskim kierunku operacyjnym. Łącznie rozlokowanych było 89 tys. osób.

Wywiad twierdzi, że orientacyjnie zakończenie rozlokowywania rosyjskich sił i sprzętu w pobliżu granicy z Ukrainą i na zaanektowanym Krymie oczekiwane jest na 20 kwietnia, a łączna liczba składu osobowego do tej daty powinna się zwiększyć do 110 tys. osób.