Gdy zachodnie armie nie dają sobie rady w Afganistanie, premier Wielkiej Brytanii prosi o pomoc chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą. "Wszystkie kraje postrzegają tę misję jako pierwszą linię frontu w walce z terroryzmem" - powiedział Brown. A Chińczycy nie mieliby daleko. W końcu z Afganistanem sąsiadują.
Czy wojna z terroryzmem tak zjednoczy światowe potęgi, że brytyjscy, amerykańscy i chińscy żołnierze staną ramię w ramię? Brytyjski premier Gordon Brown nie widzi problemu. Według niego chińska armia mogłaby w przyszłości przyłączyć się do działań wojskowych w Afganistanie.
"Wszystkie kraje postrzegają tę misję jako pierwszą linię frontu w walce z terroryzmem" - powiedział Brown.
Obecnie pod dowództwem NATO w Afganistanie służą żołnierze z 41 krajów. USA wysłały tam 32 tys. żołnierzy, a Wielka Brytania 8 tys. NATO apeluje o dodatkowe siły, a prośbę tę wspiera przyszły prezydent USA Barack Obama, zwłaszcza, że wkrótce z Afganistanu wycofa się Kanada.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl