Dziennik Gazeta Prawana logo

USA: Pijany policjant, który śmiertelnie potrącił Polaka nie przyznaje się do winy

24 stycznia 2022, 00:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Amerykańska policja
<p>amerykańska policja, radiowóz, policja</p>/ShutterStock
Pijany kierowca, policjant Louis Santiago z New Jersey, który śmiertelnie potrącił 29-letniego Damiana Dymkę nie przyznaje się do winy. O wypadku, który miał miejsce w noc halloweenową poinformowała w niedzielę NBC News.

Funkcjonariusz, który nie był na służbie, Louis Santiago, sięgnął w czasie jazdy po telefon komórkowy i zjechał na pobocze autostrady w momencie kiedy szedł tam Dymka. Według adwokata policjanta, Patricka Toscano Jr, jego klient myślał początkowo, że uderzył w dzikie zwierzę, ponieważ Polak był ubrany w ciemny kostium halloweenowy.

Według prokuratorów Santiago, obok którego siedział jego kuzyn Albert Guzman, odjechał z miejsca wypadku, ale wielokrotnie tam wracał, zanim załadował ciało mężczyzny do swojego samochodu.

Nie próbował udzielić pomocy Polakowi

„Dymka został uznany za zmarłego na miejscu zdarzenia - ale dopiero ponad dwie godziny później. W ciągu tych dwóch godzin, Santiago pojechał do domu z ciałem Dymka na tylnym siedzeniu, a następnie wrócił na miejsce wypadku, nie dzwoniąc pod alarmowy numer 911, ani nie próbując udzielić pomocy mężczyźnie” - podała NBC News powołując się na prokuratorów.

 - oceniła cytowana przez NBC News przyjaciółka Polaka, który był pielęgniarzem, Miranda Stone.

W domu policjant rozmawiał z matką, Annette Santiago, która podeszła do samochodu, aby zobaczyć ciało.

"Zawieź to ciało z powrotem..."

 – powiedziała jakoby synowi matka, zgodnie z relacją prokuratorów.

Ojciec Santiago, który też jest policjantem zadzwonił pod numer alarmowy 911, a także do swojego szefa, ale prokuratorzy nie podali kiedy to nastąpiło. Zaznaczyli, że sprawca wypadku wpadł w złość po tym, kiedy się o tym dowiedział.

"Policjanci stanowi znaleźli Santiago stojącego obok jego samochodu i ciało Dymka na tylnym siedzeniu. Santiago opisał co się stało i przyznał się do uderzenia ofiary swoim samochodem" – głosi oświadczenie złożone w sądzie miejskim w Bloomfield.

Policjant wyglądał na pijanego

Jak zauważyła NBC News mimo że funkcjonariusz wyglądał na pijanego i przyznał się do przenoszenia martwego ciała, nie został aresztowany na miejscu zdarzenia. Zarzuty postawiono mu dopiero ponad trzy tygodnie później.

"Sprawcy wypadku postawiono 12 zarzutów, w tym lekkomyślne zabójstwo podczas prowadzenia pojazdu i narażenie na niebezpieczeństwo rannej ofiary. Nie przyznał się do winy. Wyniki badania jego krwi pod wpływem alkoholu nie zostały ujawnione" - wyjaśniła NBC News.

Jak dodała, Guzman i matka Santiago, która nie przyznała się do winy, zostali oskarżeni „o rzekome manipulowanie dowodami i inne wykroczenia”.

Toscano powiedział, że Departament Policji w Newark zawiesił policjanta w czynnościach służbowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj