Dziennik Gazeta Prawana logo

"Washington Post" pisze o polskich myśliwcach. Odsłania kulisy wywiadowczego wsparcia

12 maja 2022, 08:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polski MiG-29
<p>Polski MiG-29</p>/shutterstock
Stany Zjednoczone udzielają Ukrainie wsparcia wywiadowczego, ale czynią to w taki sposób, by uniknąć oskarżenia ze strony Rosji, że USA są stroną konfliktu; priorytetem jest uniknięcie bezpośredniej amerykańsko-rosyjskiej konfrontacji - poinformował dziennik "Washington Post".

"Administracja prezydenta opracowała wytyczne dotyczące dzielenia się informacjami wywiadowczymi z Ukrainą - są one tak skonstruowane, aby uniknąć zaostrzenia napięć między Waszyngtonem a Moskwą. Zalecenia zawierają dwa szerokie zakazy. USA nie mogą dostarczać Kijowowi szczegółowych danych, które pomogłyby w zabiciu kluczowych rosyjskich dowódców lub polityków, np. szefa sztabu generalnego lub ministra obrony. Drugą zakazaną kategorią są wszelkie informacje pomocne Ukrainie w atakowaniu celów wroga poza granicami kraju (tj. na terytorium Rosji - PAP)" - podkreślono w artykule.

Obawy Kremla i polskie myśliwce MiG-29

Jak przekazał "Washington Post", obawy (o reakcję Kremla - PAP) związane z drugim rodzajem wsparcia Ukrainy przez USA skłoniły Biały Dom do wstrzymania planów dostarczenia Ukrainie myśliwców przez Polskę. Strona ukraińska mogłaby wykorzystać te maszyny do przeprowadzenia ataków na terytorium Rosji, co byłoby sprzeczne z amerykańskimi wytycznymi.

Stany Zjednoczone przyjęły też zasadę zabraniającą przekazywania Ukrainie "informacji o celach". W praktyce oznacza to, że Waszyngton nie dzieli się doniesieniami, że w konkretnym miejscu zauważono konkretnego rosyjskiego generała, ani nie pomaga Kijowowi w przeprowadzeniu ataków na takie osoby lub obiekty. Dozwolone jest jednak dostarczanie danych na temat wrogich centrów dowodzenia i kontroli, czyli miejsc, w których często przebywają rosyjscy oficerowie wyższego szczebla.

Zatopienie krążownika "Moskwa"

Według Washington Post takie informacje mogą "pomóc Ukrainie w jej własnej obronie". Jeśli ukraińscy dowódcy zdecydowaliby się uderzyć w tego rodzaju obiekt, byłaby to ich decyzja - ocenili autorzy artykułu. Wskazali, że przykładem współpracy z Kijowem, która prowadzi do niszczenia jednostek przeciwnika, ale nie wyczerpuje definicji bezpośredniej odpowiedzialności USA, było zatopienie przez Ukraińców rosyjskiego krążownika Moskwa (14 kwietnia - PAP).

"Rosja miałaby argument, żeby odpowiedzieć"

 - powiedział Scott R. Anderson, były urzędnik Departamentu Stanu, w przeszłości doradca prawny ambasady USA w Bagdadzie.- podkreślił.

 - dodał Anderson, współpracujący obecnie z think tankiem Brookings Institution. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj