- powiedział Daniłow w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla agencji Ukrinform.
Ostrzegł, że dopóki walki się nie zakończą, nie można odetchnąć, bo wciąż aktualny jest cel Rosji, którym - jak ocenił - jest "zniszczenie państwa ukraińskiego". - dodał.
"Rosjanie pracują nad tym, byśmy my nie dostawali broni"
Pytany o zagraniczne uzbrojenie, o które prosiła Ukraina, w tym broń ciężką i samoloty, Daniłow przypomniał, że Ukraina zaczęła otrzymywać pomoc dopiero po tym, gdy wbrew przewidywaniom nie skapitulowała w ciągu kilku dni. - powiedział. Dodał, że gdyby armia ukraińska dysponowała ciężkim uzbrojeniem, to "dokonałaby deokupacji Mariupola".
- mówił Daniłow, pytany, co hamuje proces przekazywania broni Ukrainie.
Ocenił, że również Rosjanie "nie siedzą bezczynnie, lecz pracują nad tym, byśmy my nie dostawali broni".
Daniłow przyznał, że Ukraina nie spodziewała się rosyjskiego ataku z kierunku Białorusi. - relacjonował Daniłow. Mimo to - jak dodał - atak nastąpił, "i to nie tylko z tego kierunku, ale wzdłuż całej granicy" Ukrainy z Białorusią i Rosją.
Szef Rady Bezpieczeństwa przypomniał, że na Białorusi rozlokowane są rosyjskie pociski Iskander. - powiedział Daniłow.
Sekretarz RBNiO nie odpowiedział na pytanie, ilu żołnierzy ukraińskich przebywa teraz w rosyjskiej niewoli, a także ilu Rosjan trafiło do niewoli ukraińskiej. Przyznał przy tym, że "bardzo wielka jest liczba ludzi, którzy zostali wywiezieni, deportowani do Federacji Rosyjskiej".
Tłumaczył, że nie może podać danych liczbowych, bo "będą one absolutnie przybliżone". Powiedział przy tym, że część mieszkańców zagarniętych terytoriów Rosjanie deportują na Daleki Wschód. Jak podaje Ukrinform, według niektórych ocen do Rosji trafiło pół miliona obywateli Ukrainy.