Dziennik Gazeta Prawana logo

Węgierscy nauczyciele wyszli na ulice. Domagają się podwyżek

6 października 2022, 08:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Demonstranci wspierają strajkujących nauczycieli na Węgrzech
<p>Demonstranci wspierają strajkujących nauczycieli na Węgrzech</p>/PAP/EPA
Węgierski Demokratyczny Związek Zawodowy Pedagogów (PDSZ) zorganizował w środę - czyli w Światowy Dzień Nauczyciela – ogólnokrajowe demonstracje, podczas których żądano podwyższenia płac nauczycieli i mniejszego obciążenia pracą. W Budapeszcie wielotysięczne zgromadzenia trwały od rana do późnej nocy.

Już w poniedziałek setki osób zgromadziły się przed Liceum im. im. Ferenca Koelcseya w Budapeszcie, aby zaprotestować przeciwko zwolnieniu kilku nauczycieli, którzy stracili swoje posady w wyniku udziału w akcjach obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Główne demonstracje w stolicy, w których udział zapowiedzieli nauczyciele z ponad 200 szkół z całego kraju, odbyły się w środę. Rano tego dnia tysiące uczniów, rodziców i nauczycieli utworzyło kilkukilometrowy żywy łańcuch na znak poparcia dla postulatów środowisk nauczycielskich.

Po południu tłum ludzi całkowicie zablokował most Małgorzaty na Dunaju. Wskutek zgromadzenia się na moście tysięcy osób i spowolnienia transmisji danych sieci komórkowych niektóre media węgierskie miały problemy z relacjonowaniem protestów na żywo. Po godz. 18 ludzie zaczęli wypełniać plac Kossutha, przy którym znajduje się budynek węgierskiego parlamentu. Przemówienia i koncerty na placu trwały do późnej nocy.

"Tego, co dzieje się na placu Kossutha, nie można porównywać z ostatnimi demonstracjami opozycji. Tłumy, scena i atmosfera przypominają Sziget Festival” – napisał w relacji na żywo opozycyjny dziennik „Nepszava”, odnosząc się do jednego z największych festiwali muzycznych w Europie.

Bezprawnie zwolnieni nauczyciele

Rzecznik opozycyjnej Koalicji Demokratycznej Balazs Barkoczi wezwał w środę rząd do rozpoczęcia rozmów ze związkami. Powiedział również, że "bezprawnie zwolnieni” nauczyciele muszą odzyskać swoje stanowiska, a protesty są „ważną lekcją dla reżimu (premiera Viktora) Orbana, że wolni ludzie nie mogą być zastraszeni ani uciszeni”.

Węgierscy nauczyciele od dawna domagają się podwyżek i mniejszego obciążenia pracą. W styczniu 2021 roku dwa duże związki zawodowe - PDSZ i Związek Zawodowy Pedagogów (PSZ) - ogłosiły dwugodzinny strajk ostrzegawczy, wysuwając te same postulaty. Zagrozili wówczas, że w przypadku niespełnienia ich żądań w połowie marca dojdzie do bezterminowego przerwania przez nich pracy.

W lutym rząd wydał jednak dekret o organizacji opieki nad dziećmi w związku z pandemią, który w praktyce uniemożliwiał zorganizowanie strajku. Wobec tego nauczyciele zaczęli uciekać się do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Środowe protesty odbyły się również pod hasłami prawa do strajku.

Rząd Orbana wcześniej zapowiedział podwyżki dla nauczycieli o 10 proc. w 2022 roku, a także w dwóch kolejnych latach, związkowcy uważają je jednak za niewystraczające.

Według danych organizatorów w proteście na placu Kossutha mogło wziąć udział nawet 30 tys. osób. Protesty mają odbyć się również 14 października, a PSZ zapowiedział też demonstracje w Budapeszcie pod koniec listopada.

Z Budapesztu Marcin Furdyna 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj