Żona jednego z tych, którym udało się przeżyć, opowiadała dziennikarzom, że mąż zadzwonił do niej ze szpitala, gdzie trafił po trafieniu odłamkiem pocisku. - Mówił, że z pułku nic nie zostało. Wraz z nim do szpitala trafił jeszcze tylko jeden ranny. Reszta zginęła lub została porzucona w trudnej sytuacji - relacjonowała kobieta.

Reklama

"Tydzień na leczenie - i na front"

Poinformowała również, że jej mąż dostał tydzień na leczenie. Potem ma zostać odesłany z powrotem na linię frontu.

Rosjanie z Irkucka, którzy zostali przydzieleni do 1439 pułku nagrali wcześniej kilka wiadomości, w których skarżyli się, że zostali wysłani do walki bez przygotowania, pod groźbą ścigania z artykułu o dezercji.

"W ciągu jednego dnia zostały utworzone jednostki szturmowe, które miały zdobywać ufortyfikowany obszar Awdijiwki bez żadnego wsparcia, artylerii, łączności, saperów, rozpoznania... Na rzeź" - mówili na nagraniu żołnierze.