Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Serbii Milika Aszanin przekazał, że dwoje uczniów i nauczycielka czują się zdecydowanie lepiej i mają się już stosunkowo dobrze. Czwarty pacjent szpitala, postrzelony w klatkę piersiową, szyję oraz kręgosłup, "spędził wczoraj cały dzień na sali operacyjnej, przeszedł dwie operacje; odzyskał przytomność i czuje się lepiej" - powiedział Aszanin. Musimy być jednak bardzo ostrożni i dalej kwalifikować pacjenta jako będącego w stanie krytycznym - dodał.
Dyrektor Uniwersyteckiej Kliniki Dziecięcej Sinisza Duczić powiedział, że dwóch chłopców z postrzelonymi nogami czuje się dobrze i opuszczą szpital w najbliższych dniach. Dziewczynka, która była wczoraj operowana z powodu ran głowy, jest realnie zagrożona, w stanie krytycznym. Lekarze robią wszystko, by utrzymać ją przy życiu, chociaż jej stan jest bardzo ciężki - przyznał lekarz.
Zatrzymanie rodziców sprawcy
Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić ogłosił, że zamachowiec zostanie umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Dodał, że zatrzymano również jego matkę.
Prokuratura zdecydowała o zatrzymaniu ojca nastolatka na 48 godzin w związku z podejrzeniem popełnienia "ciężkiego przestępstwa przeciwko ogólnemu bezpieczeństwu". Wcześniej policja poinformowała, że ojciec wraz z synem razem trenowali strzelanie; nastolatek w trakcie zamachu używał pistoletu należącego do swojego ojca.
Podczas ataku, w czasie którego Kosta Kecmanović zabił ośmioro uczniów i woźnego, 14-latek użył pistoletu swojego ojca. Serbski minister podał, że ojciec posiadał broń w pełni legalnie.
Ojciec chłopaka twierdzi, że oba jego pistolety były schowane w zamkniętym na szyfr sejfie. Jasne jest zatem, że dziecko znało szyfr i w ten sposób zdobyło broń i amunicję - oświadczył Gaszić. Dodał, że ojciec z synem razem trenowali strzelanie i "przeciwko ojcu podjęte zostaną niezbędne kroki".
"Motyw nadal pozostaje niejasny" - poinformowała policja.
Tragedia w belgradzkiej szkole
Nastolatek zabił w szkole w centrum Belgradu ośmioro uczniów - siedem dziewczynek i chłopca - oraz woźnego. Zamachowiec zdobył broń w mieszkaniu swojego ojca, w swojej torbie miał też cztery koktajle Mołotowa - wyjaśniła policja. Jego plan wyglądał jak z gry komputerowej czy horroru, był szczegółowy i dokładny, wszystko było oznaczone cyframi, łącznie z dziećmi, które chciał zabić - dodał Veselin Milić z serbskiej policji.
"Po wszystkim zadzwonił na policję"
Zamachowiec - oświadczyła policja - otworzył ogień od razu po wejściu do szkoły. Po ostrzelaniu woźnego, pracownicy szkoły oraz zgromadzonych wokół wejścia do budynku dzieci, udał się w stronę pomieszczenia, gdzie odbywała się lekcja historii jego klasy. Tam zaczął strzelać do nauczycielki oraz swoich koleżanek i kolegów.
Po wszystkim wyszedł na podwórko szkoły i zadzwonił na policję, przedstawił się jako Kosta Kecmanović i powiedział, że strzelał do większej liczby osób - powiedział Milić.
W Serbii ogłoszono trzydniową żałobę. W szpitalach przebywa obecnie sześcioro uczniów i nauczycielka.
Rekonstrukcja strzelaniny
Serbska policja zrekonstruowała środowy zamach w szkole podstawowej w Belgradzie. Ustalono, że nastolatek oddał 57 strzałów do swoich kolegów i pracowników szkoły - poinformował portal Klix.ba.
Niespełna 14-letni Kosta Kecmanović oddał pierwszy - śmiertelny - strzał w kierunku pracownika szkoły z odległości 14 metrów. Następnie zaczął strzelać do znajdujących się w pobliżu uczniów i pracowników placówki.
Zamachowiec udał się następnie do pomieszczenia, gdzie trwała lekcja historii jego klasy; zaczął strzelać do nauczycielki i kolegów, zabijając na miejscu pięcioro uczniów. Chłopak użył w ataku należącego do swojego ojca półautomatycznego pistoletu Zastava CZ99.
Po dokonaniu zbrodni Kecmanović wyszedł ze szkoły, wyjął z pistoletu amunicję, rzucił broń na ziemię i zadzwonił na policję. Funkcjonariusze znaleźli przy nim kolejny pistolet, cztery koktajle Mołotowa, plan ataku oraz listę osób, które planował zabić.
Nastolatek znajduje się obecnie w klinice psychiatrycznej w Belgradzie; policja zatrzymała również jego ojca, znanego kardiologa, który uczył syna posługiwania się bronią, gdy ten miał 12 lat. Serbskie media podały, że matka i siostra zamachowca opuściły Belgrad.