"Warszawa ostro zwiększyła wydatki na obronę, by wzmocnić swoje wojsko. Ale tutejsi przywódcy martwią się, czy NATO jest gotowe sprostać wyzwaniom" - pisze na łamach "WSJ" Melchior, cytując rozmowy z polskimi parlamentarzystami z obu stron sceny politycznej.

Reklama

Publicystka zauważa, że choć Polska stara się wzmocnić swoją pozycję w reakcji na wojnę i postępującą integrację Rosji i Białorusi, która mocno rzutuje na bezpieczeństwo kraju, to jej działania stanowią kontrast w porównaniu z innymi sojusznikami, w tym Niemcami i Francją, którzy nadal nie spełniają kryterium wydatków 2 proc. PKB na wojsko. Cytuje też szacunki portalu Popular Mechanics, według których do 2030 roku Polska będzie miała więcej czołgów, niż Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Holandia, Belgia i Włochy razem wzięte.

Cytowani przez Melchior politycy - szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Radosław Fogiel, wiceszef komisji Władysław Teofil Bartoszewski i senator Bogdan Klich - wyrazili zaniepokojenie tym, że jeśli Europa nie podejdzie poważniej do swojego bezpieczeństwa, może to skutkować osłabieniem zaangażowania USA na rzecz obrony kontynentu.

"Wyobraźmy sobie…"

Bartoszewski skrytykował podejście państw UE, które "nie chcą wydawać pieniędzy, bo Ameryka nas obroni". - Wyobraźmy sobie że przychodzi prezydent (Ron) DeSantis i mówi "nie, nie obronię" - powiedział poseł.

Klich wyraził z kolei niepokój dotyczący ewentualnego powrotu na urząd prezydenta USA Donalda Trumpa, który jego zdaniem może podważyć jedność NATO.

Fogiel argumentował, że amerykańskie zaangażowanie w Europie i wsparcie dla Ukrainy jest konieczne dla Stanów Zjednoczonych w perspektywie rywalizacji z Chinami. "Jeśli USA chcą, by Europa była zjednoczona w obliczu tego, cokolwiek się stanie w zmaganiach z Chinami, nie możemy sobie pozwolić, by mieć zagrożenie na własnym podwórku. (...) Wojna na Ukrainie jest prawdziwą szansą, by powstrzymać i pokonać Rosję za bardzo mały procent budżetu obronnego" - powiedział polityk.