Dyskusje dotyczące ośrodka na Kubie są na zaawansowanym poziomie, ale jeszcze nie zostały zakończone - sugerują amerykańskie raporty wywiadowcze, na jakie powołuje się "WSJ". Administracja prezydenta Joe Bidena skontaktowała się z kubańskimi władzami, aby próbować powstrzymać wdrożenie umowy.

Reklama

"Zwiększony niepokój w Waszyngtonie związany z ambicjami Chin na Karaibach i w Ameryce Łacińskiej pojawia się w momencie, gdy administracja stara się stłumić szersze napięcia z Pekinem, które zostały podsycone przez wiele innych kwestii, w tym poparcie USA dla Tajwanu" - ocenia amerykański dziennik.

Część Projektu 141

"WSJ" informował na początku czerwca, że Chiny i Kuba osiągnęły porozumienie w sprawie nowego ośrodka, służącego do operacji z wykorzystaniem podsłuchu na Kubie. Biały Dom określił wówczas te doniesienia jako nieścisłe. Później władze USA odtajniły dane służb specjalnych, aby publicznie potwierdzić, że chińskie obiekty wywiadowcze istnieją na Kubie od co najmniej 2019 roku.

Źródła "WSJ" w amerykańskich władzach i wśród byłych przedstawicieli administracji przekazały, że nowy ośrodek na Kubie może zapewnić Chinom możliwość stacjonowania żołnierzy na wyspie i rozszerzenia sposobu gromadzenia danych wywiadowczych, w tym poprzez podsłuchy elektroniczne, przeciwko Stanom Zjednoczonym. Wedle "WSJ" władze USA najbardziej zaniepokojone są tym, że planowany obiekt ma być częścią chińskiego Projektu 141, inicjatywy Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, mającej na celu stworzenie kolejnych chińskich baz wojskowych na świecie oraz sieci wsparcia logistycznego dla chińskich sił.

Chiny i Kuba obecnie prowadzą cztery stacje podsłuchowe na wyspie. Około 2019 roku jeden ze znajdujących się tam ośrodków został rozszerzony do sieci czterech współpracujących obiektów, a chińskie zaangażowanie na Kubie się pogłębiło - wynika z zebranych informacji. Wśród innych obiektów wybudowanych w ramach Projektu 141 wymienia się placówkę chińskiej floty wojennej w Kambodży i ośrodek wojskowy, którego cel nie jest znany publicznie, w porcie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Reklama

Geograficzna odpowiedź Chin

Przedstawiciel ambasady ChRL w Waszyngtonie odniósł się do sprawy z początku czerwca, kiedy USA potwierdziły, że chińskie obiekty wywiadowcze istnieją na Kubie od kilku lat i powiedział, że nie wie o żadnej umowie między Chinami a Kubą, a Stany Zjednoczone są "ekspertem w ściganiu duchów" w innych krajach i wtrącaniu się w ich sprawy. Ambasada Kuby w Waszyngtonie nazwała wcześniejszy raport amerykańskiego dziennika "kłamliwym i bezpodstawnym".

Niektórzy przedstawiciele amerykańskiego wywiadu twierdzą, że ChRL postrzega swoje działania na Kubie jako geograficzną odpowiedź na podejście USA do Tajwanu: Stany Zjednoczone dużo inwestują w zbrojenie i szkolenie sił demokratycznie rządzonego Tajwanu, który Pekin uważa za część ChRL. Stany Zjednoczone wysłały na Tajwan ponad 100 żołnierzy w celu szkolenia tamtejszych żołnierzy, jak pisał wcześniej "WSJ".

Tajwan leży około 160 km od Chin kontynentalnych, mniej więcej w tej samej odległości, w jakiej Kuba znajduje się od amerykańskiego stanu Floryda. Część przedstawicieli władz USA ostrzegła, że plany Chin na Kubie nie są w pełni znane, podkreślając, że oba te kraje będą działać ostrożnie.

"Społeczność wywiadowcza od kilku lat oceniała, że ChRL zamierza rozszerzyć zasięg (swoich wpływów) na cały świat (...)" - przekazało jedno ze źródeł w wywiadzie USA.