Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosjanie przeprowadzili tajne, wewnętrzne badania. "Są na krawędzi wojny domowej"

6 lipca 2023, 15:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kreml, Moskwa
Kreml, Moskwa/Shutterstock
"Rosja znajduje się na krawędzi wojny domowej, do sprowokowania której wystarczy mały wewnętrzny spór" - powiedział wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "The Times" generał Kyryło Budanow, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR).

Jak wyjaśnił, ocena ta opiera się na przeprowadzonej przez HUR analizie tajnego wewnętrznego badania przeprowadzonego przez rosyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych na temat poparcia społecznego podczas buntu Grupy Wagnera. 

Wyjaśnił, że rosyjskie MSW wykorzystuje technologię szpiegowską nowej generacji, która pozwala monitorować poszczególne aplikacje do komunikowania się w internecie, trendy w mediach społecznościowych i nastroje w sieci. W kluczowych dniach buntu, 24 i 25 czerwca, rosyjskie ministerstwo oceniło, że Jewgienij Prigożyn, szef Grupy Wagnera, miał większe poparcie społeczne w 17 z 46 obwodów Rosji, prezydent Władimir Putin w 21, a w pozostałych poparcie dla obu było zbliżone.

To właśnie widzimy teraz: rosyjskie społeczeństwo jest rozdarte na dwie części. Sytuacja wskazuje dokładnie na to, o czym mówiły nasze służby: że Federacja Rosyjska znajduje się na krawędzi wojny domowej. Musi dojść do małej wewnętrznej "afery", a konflikt wewnętrzny zostanie zintensyfikowany - powiedział Budanow.

Rosyjskie badanie, ukraińska analiza

Przeprowadzona przez HUR analiza badania rosyjskiego MSW sugeruje, że w czasie buntu Putin mógł liczyć na lojalność Moskwy, ale nie Petersburga, swojego rodzinnego miasta; a także, że wśród republik Federacji Rosyjskiej poparcie dla Putina było najniższe w Dagestanie, gdzie za Prigożynem było 97 proc. populacji.

Budanow, zapytany, czy upadek Putina po całkowitej porażce Rosji może sprowokować większą niestabilność, a w konsekwencji nawet gorsze skutki dla Ukrainy, odparł, że upadek rosyjskiego prezydenta może być tylko dobry dla jego kraju. - Dlaczego Rosja miałaby zrobić to ponownie? Nikt tam, nikt w głównych miastach Rosji nie chciałby kontynuowania wojny z Ukrainą. Kiedy oglądają wojnę w telewizji, mówią: "Tak, wojna, jazda, jedź, walcz, dalej". Ale gdy tylko ktoś dostaje wezwanie do poboru, zaczynają szukać sposobów, by tam nie iść. Pójście na wojnę ich samych nie jest dla nich opcją - przekonuje.

Dodał, że cel Ukrainy w wojnie jest jasny - przywrócenie zwierzchnictwa nad całym swoim terytorium - natomiast cel Rosji był niejasny i już wiadomo, że nie zostanie osiągnięty. - Jaki jest cel Rosji? Żadna osoba nie potrafiłaby powiedzieć, czego ona chce. Mówią, że chcą, aby Ukraina "nie była antyrosyjska". Pomimo tego, że tak mówią, robią wszystko, co przynosi efekt przeciwny do zamierzonego - wskazał.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj