Nie milkną echa tragicznego w zachodnim Afganistanie. Jego celem byli talibowie, którzy ostrzelali miejscowy posterunek. Ale gdy bombowce odleciały, wioska była w gruzach. .
Amerykanie najpierw wypierali się odpowiedzialności. Potem przyznali, że cywile byli ofiarami także ich bomb. Ale w większości mieli oni zginąć od ostrzału talibów. Armia twierdzi też, że liczby podawane przez Afgańczyków są "znacznie przeszadzone".
>>>Afgańczycy: Śmierć Amerykanom!
W niedzielę , szef dowództwa US Army stwierdził, że do strat cywilnych doszło, bo talibowie strzelali do Amerykanów, chroniąc się we wiosce. Jednak nawet . Tego domaga się afgański prezydent . "Nie możemy walczyć z jedną reką skrępowaną za plecami" - odpowiada mu Petraeus.
Obiecał, że w sprawie masakry zostanie przeprowadzone szczegółowe śledztwo. Tymczasem lokalni lekarze oskarżyli US Army o użycie w ataku . To substancja używana na polu walki do jego oświetlania, bądź tworzenia ekranów dymnych. W kontakcie z powietrzem zapala się. Jest , wywołuje bowiem ciężkie poparzenia i pożary. O używanie amunicji z białym fosforem oskarżano między innymi armię Izraela po ostatniej operacji w Strefie Gazy.
"Myślę, że poparzenia rannych to wynik użycia bomb chemicznych. Gdyby winne były pożary budynków, oparzenia wyglądałyby inaczej" - mówi . Oparzenia widzieli też już . Obie organizacje zapowiedziały .
Amerykanie stanowczo odpierają te zarzuty. Ale eksperci, tacy jak Marc Garlasco z Human Rights Watch, twierdzą, że . Służy głównie do tworzenia ekranów dymnych w czasie potyczek z talibami.