Dziennik Gazeta Prawana logo

Kontrowersje wokół ataku na Nord Stream. WSJ: Zełenski początkowo poparł operację

15 sierpnia 2024, 11:21
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wołodymyr Zełenski
Kontrowersje wokół ataku na Nord Stream. WSJ: Zełenski początkowo poparł operację/ShutterStock
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski początkowo zatwierdził plan wysadzenia w powietrze gazociągów Nord Stream, zanim bezskutecznie próbował go odwołać na prośbę CIA - poinformował w czwartek "Wall Street Journal" ("WSJ") piórem swojego europejskiego korespondenta politycznego Bojana Pancevskiego.

Amerykański dziennik powołał się na czterech zastrzegających sobie anonimowość wyższych urzędników ukraińskich.

Według "WSJ" w maju 2022 r. garstka wysokich rangą ukraińskich oficerów armii i biznesmenów zebrała się, aby uczcić sukces swojego kraju w powstrzymywaniu rosyjskiej inwazji. Pod wpływem alkoholu, w patriotycznym uniesieniu ktoś zasugerował następny, radykalny krok: zniszczenie gazociągów Nord Stream.

Nieco ponad cztery miesiące później, w godzinach porannych 26 września, skandynawscy sejsmolodzy odebrali sygnały wskazujące na podwodne trzęsienie ziemi lub erupcję wulkanu setki mil dalej, w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm. Były one spowodowane trzema potężnymi eksplozjami i największym w historii uwolnieniem gazu ziemnego, odpowiadającym rocznej emisji CO2 w Danii.

Według "WSJ", ukraińska operacja kosztowała około 300 tys. dolarów. Wziął w niej udział mały wynajęty jacht z sześcioosobową załogą, w tym wyszkolonymi nurkami cywilnymi. Jednym z nich była kobieta, której obecność pomogła stworzyć iluzję, że była to grupa przyjaciół na przyjemnym rejsie.

Prezydent Zełenski początkowo zatwierdził plan - według jednego z oficerów, który w nim uczestniczył i trzech osób zaznajomionych z nim. Później jednak, gdy CIA dowiedziała się o nim i poprosiła ukraińskiego prezydenta o przerwanie operacji, ten nakazał wstrzymanie działań.

Dowódca Zełenskiego - generał Walerij Załużny, który kierował operacją, mimo to kontynuował działania. Dziennik rozmawiał z czterema wysokimi rangą ukraińskimi urzędnikami ds. obrony i bezpieczeństwa, którzy albo uczestniczyli w realizacji planu, albo mieli o nim bezpośrednią wiedzę. Wszyscy oni stwierdzili, że rurociągi były uzasadnionym celem w ukraińskiej wojnie obronnej przeciwko Rosji.

Kontrowersje wokół ataku na Nord Stream. WSJ: Zełenski początkowo poparł operację

"WSJ" zauważa, że fragmenty ich relacji zostały potwierdzone przez prawie dwuletnie dochodzenie niemieckiej policji w sprawie ataku, w ramach którego uzyskano dowody, w tym wiadomości e-mail, dane z telefonów komórkowych i satelitarnych, a także odciski palców i próbki DNA członków domniemanego zespołu sabotażowego. Niemieckie śledztwo nie powiązało bezpośrednio prezydenta Zełenskiego z tajną operacją.

Załużny, obecnie ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii, powiedział gazecie, że nic nie wie o żadnej takiej operacji, a wszelkie sugestie, że jest inaczej, są "zwykłą prowokacją". Ukraińskie siły zbrojne, dodał, nie były upoważnione do prowadzenia misji zagranicznych, a zatem nie mogły być w nie zaangażowane.

We wrześniu 2022 r. sprawcy wynajęli 50-metrowy jacht rekreacyjny o nazwie Andromeda w niemieckim bałtyckim porcie Rostock. Według ukraińskich oficerów i osób zaznajomionych z niemieckim śledztwem, łódź została wynajęta z pomocą polskiego biura podróży, które zostało założone przez ukraiński wywiad jako przykrywka dla transakcji finansowych prawie 10 lat temu.

Uzbrojona jedynie w sprzęt do nurkowania, nawigację satelitarną, przenośny sonar i otwarte mapy dna morskiego, na których zaznaczono położenie rurociągu, załoga wyruszyła w drogę. Według osób zaznajomionych z niemieckim śledztwem, czterech nurków pracowało w parach. Działając w ciemnych jak smoła, lodowatych wodach, posłużyli się oktogenem, silnym materiałem wybuchowym, znanym też jako HMX, który był podłączony do detonatorów sterowanych czasowo. Niewielka ilość lekkiego materiału wybuchowego wystarczyła do rozerwania rur wysokociśnieniowych.

Chcąc szybko opuścić Niemcy, grupa sabotażowa zaniedbała umycie Andromedy, co pozwoliło niemieckim detektywom znaleźć ślady materiałów wybuchowych, odciski palców i próbki DNA załogi.

W pewnym momencie nie udało im się nawiązać współpracy z polskimi władzami; sabotażyści jednak częściowo wykorzystali Polskę jako bazę logistyczną i zatrzymali się w polskim porcie Kołobrzeg.

Urzędnik portowy, któremu załoga jachtu wydała się podejrzana, zaalarmował policję. Polska straż graniczna sprawdziła tożsamość członków załogi, którzy okazali paszporty członków Unii Europejskiej. Osoby zaznajomione z dochodzeniem twierdzą, że pozwolono im kontynuować żeglugę na północ, gdzie ustawili resztę min.

Cały port był objęty rozległym nadzorem wideo. Jednak pomimo historii bliskiej współpracy między Warszawą a Berlinem w sprawach policyjnych, polscy urzędnicy odmówili przekazania nagrań z monitoringu portu. Powiedzieli wtedy swoim niemieckim kolegom, że nagrania zostały rutynowo zniszczone wkrótce po odpłynięciu Andromedy.

Polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) powiedziała "WSJ", że takie nagrania nie istnieją. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj