To skandaliczne zachowanie. Ale Kaczyński właśnie wygrał pierwszą połowę meczu 5:0. Wszyscy pracujemy na jego wygraną - mówi "Gazecie Wyborczej" Władysław Frasyniuk. Wszyscy pracujemy solidnie na jego wygraną. Narzucił nam swój scenariusz, a my gramy tak, jak on nam pozwala. Na czele z mediami, które tylko nakręcają tę spiralę. Zamach i Smoleńsk już się znudziły, więc potrzebne było nowe paliwo, aby rozwalać państwo. No i jest teza, że sfałszowano wyniki - dodaje.

Reklama

Zdaniem Frasyniuka, reakcja polityków na słowa Kaczyńskiego pokazuje, że w Polsce zbyt mało jest głosów rozsądku, a jedyną silną reakcją były słowa prezydenta Bronisława Komorowskiego. Opozycjonista uważa, że na próby rozhuśtania łodzi przez Kaczyńskiego, fatalnie zareagowała też NIK. Jakim prawem NIK rozgrywa sprawy wyborów, ktoś chce sobie budować pozycję i przyszłość polityczną na gruzach państwa? - pyta? Frasyniuk stwierdza, że kontrolerzy powinni poczekać na oficjalne wyniki i podliczenie głosów, a nie reagować w trakcie głosowania.

Czym innym jest ocena pracy członków Komisji, a czym innym ochrona pracy tej instytucji w czasie tak wrażliwego procesu jak wybory i liczenie głosów. Komisja jest w pełni wiarygodna jako strażnik uczciwych wyborów - tłumaczy dawny polityk Unii Wolności. Owszem, jego zdaniem, należy zająć się błędami organizacyjnymi, ale nie wolno podważać wiarygodności PKW, bo to jest skandaliczne i groźne.

Frasyniuk krytykuje też ministrów rządu Ewy Kopacz. Nie zauważyli, że grają w teatrzyku Kaczyńskiego. Ale nie, każdy chce sobie nastukać trochę punktów,bo myśli, że jak będzie jak Kaczyńskim to coś wskóra. Nic nie wskóra: zyska PiS, a straci państwo polskie - stwierdza. Dostało się też premier Ewie Kopacz, która nie reagowała na to, co dzieje się w kraju. W ostatnim tygodniu Ewa Kopacz prawie nie była widoczna. Za to Kaczyński jest wszędzie, jeździ od miasta do miasta i wygłasza te swoje mądrości. Platforma nie docenia jego niezwykłej zręczności politycznej. Jak on to rozgrywa po mistrzowsku - ocenia.

Gdy ci szaleńcy wtargnęli do PKW, Kaczyński powiedział, że ta inwazja jest zła. Taki niby mąż stanu, który granic nie przekracza, a jednocześnie rujnuje fundamenty praworządnego państwa. Bo przecież chwilę potem mówi, pani Ewa Stankiewicz, która wdzierała się do PKW, ma jednak trochę racji. Cały czas gra, balansuje, sieje niepokój, serwuje podprogowy przekaz: wszyscy to złodzieje i oszuści, tylko my, PiS, jesteśmy uczciwi - podsumowuje.

ZOBACZ TAKŻE:Palikot składa zawiadomienie: Miller i Kaczyński winni zajść w PKW>>>