W mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że w dokumentach niektórych warszawskich komisji obwodowych są rozbieżności pomiędzy liczbą wydanych kart do głosowania, a liczbą kart, które wyjęto z urny wyborczych. W tym kontekście wymieniane są komisje obwodowe nr 598 i nr 599 na Ursynowie, nr 754 na Bemowie, nr 429 na Pradze Południe oraz nr 675 we Włochach.

Z informacji przekazywanych w mediach społecznościowych wynika, że spośród tych komisji, w trzech więcej kart wyjęto z urn niż było wydanych, a w dwóch było odwrotnie - kart wyjętych było mniej niż wydanych.

- Zbadaliśmy co się stało i przejrzeliśmy jeszcze raz wszystkie protokoły, które dotyczyły kart do głosowania na prezydenta, do sejmiku i do rady miejskiej w tych komisjach (na Ursynowie, Bemowie i na Pradze Południe – PAP) oraz sąsiadujących z nimi - powiedziała PAP wiceprzewodnicząca miejskiej komisji Alicja Zawgorodna.

Dodała, że na Ursynowie obie komisje obwodowe, o które chodzi, są obok siebie - mieszczą się w budynku szkoły podstawowej - i po zbadaniu sprawy, okazało się, że karty wydane w jednej komisji zostały wrzucone do urny w drugiej komisji. - Na przykład (na Ursynowie) w komisji nr 598 jest 75 kart mniej, a z kolei w komisji 599 jest nadwyżka 50 kart z komisji 598 - powiedziała Zawgorodna. - Fakt faktem - doszło do nieprawidłowości  - podkreśliła.

W tym roku w wyborach samorządowych po raz pierwszy w każdym obwodzie do głosowania są dwie komisje - jedna, która w godzinach 7-21 przeprowadza głosowanie i to członkowie tej komisji wydają wyborcom karty do głosowania, i druga komisja, która po zakończeniu głosowania, liczy głosy i ustala wyniki głosowania w danym obwodzie.

- Skontaktowaliśmy się z przewodniczącymi komisji "nocnych", którzy de facto liczyli te głosy i otwierali te urny. To oni tak naprawdę zauważyli, że jest jakiś problem między raportem komisji "dziennej", która przekazała ilość kart wydanych, i to oni zgłosili w protokołach, że są jakieś rozbieżności - powiedziała Zawgorodna.

Dodała, że w swoich protokołach komisje te "oficjalnie poinformowały, że rozbieżności w liczbie kart wydanych i wyjętych z urn wynikają z tego, że "karty są z innych, sąsiadujących komisji". Według Zawgorodnej mogło być tak, że – jak mówiła – "wyborcy wyszli z kartami na korytarz, aby tam zakreślić wybranych kandydatów, a potem wrócili do innego, sąsiedniego lokalu wyborczego". - Niestety ich głosy są nieważne - dodała.

Wiceprzewodnicząca miejskiej komisji powiedział, że nie wie, co się stało z kolei z kartami, które "po drodze zniknęły". Jak dodała, szefowie komisji obwodowych powiedzieli jej, że mogły być wyniesione z lokali przez wyborców.

Zawgorodna zapytana co się stało z kartami w komisji na Bemowie (gdzie przybyło 35 kart) i w komisji na Praga Południe (ubyło 40 kart) zapowiedział, że Miejska Komisja Wyborcza w najbliższych dniach będzie to wyjaśniać. - Na razie otrzymałam wyjaśnienia w tej sprawie od przewodniczących "nocnych komisji", a dzisiaj chciałabym skontaktować się jeszcze z przewodniczącymi komisji "dziennych” - dodała.

Na pytanie, czy mogło dojść do celowej próby oszustwa bądź zafałszowania wyniku wyborów odpowiedziała: - Jeszcze raz przyjrzymy się tej sprawie. Zaznaczyła, że wzory kart są zastrzeżone – i jak oceniła - nie ma możliwości, aby karty te zostały "podrobione".

Zawgorodna zwróciła uwagę, że "są godziny, gdy wyborców jest bardzo dużo i ustawiają się w kolejkach". - W Śródmieściu - tuż przed zamknięciem lokali wyborczych - stało jeszcze po kilkaset wręcz osób w kolejkach, tak, że w trakcie takiego zamieszania może po prostu dojść do przeoczenia. Komisja nie ma na to wpływu, jej członkowie nie są w stanie upilnować wszystkich - stwierdziła.

Przyznała, że do podobnych nieprawidłowości mogło dojść w innych komisjach obwodowych i będzie to jeszcze sprawdzać.

- Chcielibyśmy jak najszybciej podać do wiadomości publicznej, jakie są ostateczne wyniki, i jaka była frekwencja w Warszawie, natomiast protokoły muszą być rzetelnie wypełnione - podkreśliła. Zaznaczyła też, że protokoły z komisji obwodowych są weryfikowane w kilku etapach.

- Przy wątpliwościach protokoły są odsyłane z powrotem do komisji (obwodowej), komisja jeszcze raz to weryfikuje i odpowiada na nasze pytania. Tak, że jesteśmy w stałym kontakcie i z urzędnikami wyborczymi w dzielnicach oraz z przewodniczącymi komisji obwodowych - powiedziała wiceszefowa warszawskiej miejskiej komisji wyborczej.