Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieprawidłowości w niektórych komisjach w Warszawie. Nie zgadza się liczba kart do głosowania

23 października 2018, 12:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
wybory 1
wybory 1/Shutterstock
Miejska komisja wyborcza w Warszawie wyjaśnia, dlaczego w kilku obwodowych komisjach wyborczych - m.in. na Ursynowie, Pradze Południe i Bemowie - doszło rozbieżności między liczbą wydanych kart do głosowania a liczbą kart wyjętych z urny.

W mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że w dokumentach niektórych warszawskich komisji obwodowych są rozbieżności pomiędzy liczbą wydanych kart do głosowania, a liczbą kart, które wyjęto z urny wyborczych. W tym kontekście wymieniane są komisje obwodowe nr 598 i nr 599 na Ursynowie, nr 754 na Bemowie, nr 429 na Pradze Południe oraz nr 675 we Włochach.

Z informacji przekazywanych w mediach społecznościowych wynika, że spośród tych komisji, w trzech więcej kart wyjęto z urn niż było wydanych, a w dwóch było odwrotnie - kart wyjętych było mniej niż wydanych.

-- powiedziała PAP wiceprzewodnicząca miejskiej komisji Alicja Zawgorodna.

Dodała, że na Ursynowie obie komisje obwodowe, o które chodzi, są obok siebie - mieszczą się w budynku szkoły podstawowej - i po zbadaniu sprawy, okazało się, że karty wydane w jednej komisji zostały wrzucone do urny w drugiej komisji. -- powiedziała Zawgorodna. -- podkreśliła.

W tym roku w wyborach samorządowych po raz pierwszy w każdym obwodzie do głosowania są dwie komisje - jedna, która w godzinach 7-21 przeprowadza głosowanie i to członkowie tej komisji wydają wyborcom karty do głosowania, i druga komisja, która po zakończeniu głosowania, liczy głosy i ustala wyniki głosowania w danym obwodzie.

- powiedziała Zawgorodna.

Dodała, że w swoich protokołach komisje te "oficjalnie poinformowały, że rozbieżności w liczbie kart wydanych i wyjętych z urn wynikają z tego, że "karty są z innych, sąsiadujących komisji". Według Zawgorodnej mogło być tak, że – jak mówiła – "wyborcy wyszli z kartami na korytarz, aby tam zakreślić wybranych kandydatów, a potem wrócili do innego, sąsiedniego lokalu wyborczego". -- dodała.

Wiceprzewodnicząca miejskiej komisji powiedział, że nie wie, co się stało z kolei z kartami, które "po drodze zniknęły". Jak dodała, szefowie komisji obwodowych powiedzieli jej, że mogły być wyniesione z lokali przez wyborców.

Zawgorodna zapytana co się stało z kartami w komisji na Bemowie (gdzie przybyło 35 kart) i w komisji na Praga Południe (ubyło 40 kart) zapowiedział, że Miejska Komisja Wyborcza w najbliższych dniach będzie to wyjaśniać. - - dodała.

Na pytanie, czy mogło dojść do celowej próby oszustwa bądź zafałszowania wyniku wyborów odpowiedziała: -. Zaznaczyła, że wzory kart są zastrzeżone – i jak oceniła - nie ma możliwości, aby karty te zostały "podrobione".

Zawgorodna zwróciła uwagę, że "są godziny, gdy wyborców jest bardzo dużo i ustawiają się w kolejkach". - - stwierdziła.

Przyznała, że do podobnych nieprawidłowości mogło dojść w innych komisjach obwodowych i będzie to jeszcze sprawdzać.

- - podkreśliła. Zaznaczyła też, że protokoły z komisji obwodowych są weryfikowane w kilku etapach.

- - powiedziała wiceszefowa warszawskiej miejskiej komisji wyborczej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj