"Ołowiane dzieci" to serial, który na platformie Netflix pojawił się 11 lutego br. To nowa polska produkcja tej platformy. Serial oparty jest na prawdziwych wydarzeniach. Bohaterką jest dr Jolanta Wadowska-Król, która w latach 70. poprzedniej epoki odkryła masowe zatrucie ołowiem wśród dzieci na Śląsku w dzielnicy Szopienice.

O czym jest serial "Ołowiane dzieci"?

Serial "Ołowiane dzieci" a dokładnie jego akcja dzieje się w katowickiej dzielnicy Szopienice. Dzieci mieszkające w pobliżu Huty Metali Nieżelaznych zaczynają masowo chorować. Lekarka i bohaterka, serialu, czyli dr Jolanta Wadowska-Król, wykrywa, że objawy mają wspólne źródło. Jest nim masowe zatrucie ołowiem. Walczy nie tylko o zdrowie najmłodszych pacjentów, ale także z systemem.

Reklama
Reklama

Kto gra w serialu "Ołowiane dzieci"?

W roli dr Wadowskiej-Król oglądamy Joannę Kulig. W serialu "Ołowiane dzieci" grają także Marian Dziędziel, Agata Kulesza, Kinga Preis, Michał Żurawski, Zbigniew Zamachowski oraz Anna Guzik.

Co w serialu "Ołowiane dzieci" jest fikcją?

Nie wszystko co pojawiło się w serialu jest prawdą. Warto pamiętać, że to fabuła a nie dokument. Na różnice między prawdą a serialową fikcją zwraca uwagę Magdalena Majcher, autorka książki "Doktórka od familoków".

Wysłuchałam historii o wydarzeniach z Szopienic z 1974 roku od samej głównej zainteresowanej. Jolanta Wadowska-Król przeczytała i autoryzowała moją książkę, potwierdzając, że "tak właśnie było", dlatego na podstawie jej opowieści i mojej publikacji przygotowałam dla Was tekst, w którym pomogę Wam odróżnić prawdę od fikcji. Bo "Ołowiane dzieci" to nie jest dokument. To bardzo luźno inspirowany faktami serial opowiadający o tym, jak ta historia mogła wyglądać, a nie o tym, jak wyglądała w rzeczywistości - napisała na swoim Instagramie.

7 różnic między prawdą a fikcją w serialu "Ołowiane dzieci"

Profesor Krystyna Berger, a raczej profesor Bożena Hager-Małecka i jej rola w diagnozowaniu oraz leczeniu dzieci

Postać profesor Krystyny Berger (grana przez Agatę Kuleszę) jest postacią fikcyjną, ale trudno nie dostrzec oczywistych nawiązań do profesor Bożeny Hager-Małeckiej, która kierowała zabrzańską kliniką pediatrii. W serialu pominięto jej udział w zdiagnozowaniu tak zwanego "pacjenta zero".

To właśnie profesor Hager-Małecka jako pierwsza rozpoznała ołowicę u pacjenta doktor Wadowskiej-Król. W rzeczywistości sukces możliwy był dzięki pracy zespołowej Jolanty Wadowskiej-Król, pielęgniarki Wiesławy Wilczek (świetnie przedstawionej w serialu), Bożeny Hager-Małeckiej oraz Zofii Kajzerowej, której w ogóle w serialu nie ma.

Reakcja rodziców na nową Doktórkę, która... wcale nowa nie była

W serialu mieszkańcy Szopienic rzucają kamieniami, popychają i wyzywają Doktórkę, kiedy ta próbuje badać dzieci. Okazują jej otwartą niechęć. Doktor Jolanta Wadowska-Król w rozmowach z pisarką Magdaleną Majcher wspominała, że wszyscy rodzice, którzy zgłosili się z dziećmi na badania, traktowali ją z ogromnym szacunkiem i zaufaniem. Wierzyli w to, że skoro Doktórka mówi, że należy badać i leczyć dzieci, to tak po prostu jest. Stosowali się do jej zaleceń, stawiali się w wyznaczonych terminach na badania i wizyty, stali za nią murem.

A Doktórka nie była "nowa", spoza Śląska. Kiedy zaczęła swoje badania, pracowała już od lat w tej przychodni. Mało tego, została w niej do emerytury. Wadowska-Król była dla ludzi z Szopienic bardzo ważna, była po prostu ich Doktórką, a nie intelektualistką z zewnątrz.

Wątki związane z SB, milicją, aresztowaniem Doktórki, spaleniem samochodu, wybiciem okien, manifestacją przed hutą z udziałem ZOMO

Nic z powyższych nie miało miejsca. Wiadomo to nie tylko od Jolanty Wadowskiej-Król, ale też z Instytutu Pamięci Narodowej, który Magdalena Majcher odwiedziła, zbierając materiały do swojej książki. Doktórka obawiała się, że może zostać aresztowana, ale nic takiego się nie wydarzyło, głównie dzięki znajomości Bożeny Hager-Małeckiej z Jerzym Ziętkiem. Ówczesny wojewoda (a prywatnie przyjaciel ojca Hager-Małeckiej) doradził jej, co zrobić, aby dokończyć badania i nie narazić się władzom. Dzięki wstawiennictwu Hager-Małeckiej u Ziętka udało się uniknąć represji, choć Doktórka i tak została ukarana: uniemożliwiono jej zrobienie kariery naukowej, zabrano badania i zamknięto drogę do doktoratu.

Co do obserwacji przez SB pojawia się wątpliwość. W IPN-ie nie ma teczki doktor Wadowskiej-Król, jest tylko podanie o pozwolenie na zagraniczny wyjazd, rozpatrzone pozytywnie, a historyk, z którym rozmawiałam, stwierdził, że jeśli oni nie mają żadnych informacji o obserwacji, inwigilacji nie było. Rodzina Doktórki potwierdziła jednak obserwację, powołując się na rodzinne archiwum, więc wątek zawieszam. Na pewno jednak Wadowska-Król nie szukała pomocy u esbeka i nie weszła z nim w żadną relację, jak jest to przedstawione w serialu - stwierdza Magdalena Majcher.

Przedstawienie choroby, jaką jest ołowica

W serialu ołowica przedstawiona jest bardzo obrazowo: mocno anemiczne dzieci, plucie krwią, zamglony wzrok. Tymczasem ołowica powoduje szereg problemów zdrowotnych, między innymi:

  • bóle głowy
  • brzucha
  • zaparcia
  • biegunki
  • niedokrwistość
  • uszkodzenie struktur kostnych i narządów wewnętrznych,
  • "bociani chód"
  • obniżenie IQ oraz upośledzenia intelektualne.

Doktor Wadowska-Król nie mieszkała przy hucie, nie była w ciąży i nie chorowała na ołowicę

Doktor Wadowska-Król nie była w ciąży w trakcie badań nad ołowicą. Nie mieszkała też i nie przyjmowała przy samej hucie, przychodnia mieściła się przy ulicy Franciszoka (obecnie Grzegorzka), czyli w obrębie Dąbrówki Małej. Tam był po prostu rejon dla dzieci z Szopienic. Doktor Wadowska-Król badała się pod kątem ołowicy, ale nie chorowała. Miała nieznacznie podwyższony poziom ołowiu.

Czas akcji prawdziwych zdarzeń i reakcja władz

W serialu jest scena, która dowodzi, że władze wcześniej wiedziały o problemie i z premedytacją wysyłały dzieci do różnych szpitali, aby nikt się nie zorientował. Nic takiego nie miało miejsca. Z opowieści doktor Wadowskiej-Król jasno wynikało, że zanim wykryła skalę zachorowań na ołowicę wśród dzieci z Szopienic, ołowica była uważana za chorobę wyłącznie zawodową i nikt nie łączył problemów zdrowotnych dzieci z sąsiedztwem huty. W rzeczywistości Wadowska-Król rozpoczęła badania na początku września 1974 roku. W serialu jest to czerwiec, ponieważ wówczas Górny Śląsk odwiedził Breżniew.

Myślę, że zmiana była celowa, aby podkręcić temat w związku z planowaną wizytą radzieckiego polityka. Wiadomo, przygotowują się do odwiedzin wielkiego towarzysza Breżniewa, a tu jakaś Doktórka zaczyna mieszać - pisze Majcher.

Zamieszanie o autokary, czyli kto organizował pobyty w sanatoriach

Ten wątek wypłynął jeszcze za życia doktor Wadowskiej-Król. Ktoś gdzieś napisał, że sanatoria i autokary organizowała huta. Doktórka bardzo się wówczas zirytowała, nie lubiła, kiedy ktoś przekłamywał tę historię.

"Huta nic nie organizowała, huta była moim największym wrogiem" – powtarzała. A sanatoria i zawożące tam dzieci autokary organizowały doktor Wadowska-Król, profesor Hager-Małecka oraz doktor Zofia Kajzerowa. Ta ostatnia pracowała w Wojewódzkim Ośrodku Matki i Dziecka i zarządzała sanatoriami w ówczesnym województwie katowickim.

To właśnie ona, kiedy śląskie i zagłębiowskie oddziały pediatrii zapełniły się dzieciakami z Szopienic, została poproszona przez Wadowską-Król i Hager-Małecką o zorganizowanie miejsc w sanatoriach. Z tego zadania wywiązała się doskonale. Huta podstawiła autokary jedynie dla rodziców, którzy zdenerwowani przedłużającą się nieobecnością dzieci, chcieli je odwiedzić. Serialową fikcją jest też to, że spod huty odjeżdżały puste autokary do sanatorium.

"Fikcyjnych wątków jest znacznie więcej"

Magdalena Majcher, która jest autorką książki "Doktórki od familoków" mówi, że fikcyjnych wątków w serialu "Ołowiane dzieci" jest znacznie więcej. Jednym z nich jest wyjazd męża Doktórki z dziećmi.

Myślę jednak, że opisałam najważniejsze różnice między kreacją artystyczną a prawdą – te, które mogą zmienić postrzeganie tej historii, jeśli nie zna się jej z innych źródeł. Ze swojej strony mogę zachęcić do lektury "Doktórki od familoków", aby poznać szczegółowo prawdziwą historię Doktórki. Tak, jak zapamiętała te wydarzenia główna bohaterka - zachęca Majcher.