W 4. rocznicę pełnoskalowej napaści Rosji, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty powiedział, że chyli czoło przed poległymi w obronie niepodległej Ukrainy i potępia Władimira Putina "jako zbrodniarza". Powiedział, że ważną gwarancją bezpieczeństwa dla Ukrainy będzie akcesja do UE, a Polska wspiera te dążenia.
W imieniu narodu polskiego chylę czoło przed wszystkimi, którzy polegli w obronie niepodległej Ukrainy, w obronie naszej wspólnej europejskiej cywilizacji przed groźnym dla nas wszystkich fanatyzmem kremlowskich przywódców gotowych popełnić każdą zbrodnię dla zaspokojenia swoich obłąkańczych rojeń o odbudowie rosyjskiego imperium. Potępiam prezydenta Putina jako zbrodniarza i ludzi, którzy z jego rozkazu dokonują mordów na narodzie ukraińskim -powiedział marszałek Sejmu.
Miller: Czarzasty użył banderowskiego pozdrowienia
Były premier Leszek Miller skomentował przemówienie marszałka Sejmu w Kijowie. Wystąpił jako rzecznik całej, demokratycznej Europy, mówiąc, że w jej imieniu przekazuje dobrą nowinę, że wstąpią do UE. Nie miał żadnego upoważnienia, żeby wstępować w imieniu Europy. Von der Leyen musiała mieć pretensje – mówi Leszek Miller, pytany o wystąpienie Włodzimierza Czarzastego w Kijowie.
Zdaniem byłego premiera "skandaliczne i bardzo przygnębiające" jest to, że "pan Czarzasty na zakończenie użył sformułowania, które jest banderowskim pozdrowieniem chwała Ukrainie. "Chwała Ukrainie i śmierć Polakom to były ostatnie słowa, które tysiące Polaków słyszało tuż przed śmiercią, kiedy byli zarzynani na polach na Wołyniu".
"Czarzasty chciał się przypodobać Ukraińcom"
Człowiek, który mieni się Polakiem, w sejmie ukraińskim używa tego rodzaju słów – to jest tak skandaliczne, że nie znajduję słów, żeby to określić – powiedział Miller w programie Bogdana Rymanowskiego. Zdaniem Millera, Czarzasty chciał się przypodobać Ukraińcom będącym na sali.
Leszek Miller jest również oburzony tym, że Włodzimierz Czarzasty nie używał słowa "ludobójstwo". A psim obowiązkiem jest jego używanie, bo to uchwała Sejmu. A jeśli występuje marszałek i się nie powołuje, to coś niesłychanego– podkreślił były premier. Jego zdaniem "jeśli ktoś nie rozumie ciężaru tych słów to znaczy, że zależy mu tylko na oklaskach, w tym przypadku Ukraińców, a nie na pamięci własnego narodu". Zdaniem byłego premiera, obecny marszałek to "wykwit" z czasów studenckich i "zachowuje się, jakby dalej był szefem klubu studenckiego".