- W ten weekend z 28 na 29 marca znów przestawimy zegarki
- Dlaczego w ogóle nadal zmieniamy czas?
- Unia Europejska chciała zlikwidować zmianę czasu
- A co na to Polska?
- Czy Polska może sama zrezygnować ze zmiany czasu?
W ten weekend z 28 na 29 marca znów przestawimy zegarki
Zmiana czasu z zimowego na letni następuje zawsze w ostatnią niedzielę marca. W 2026 roku wypada to dokładnie w nocy z 28 na 29 marca. O godzinie 2:00 przesuwamy wskazówki na 3:00. Oznacza to jedno, śpimy godzinę krócej, ale w zamian dostajemy dłuższe, jaśniejsze popołudnia. I choć co roku wielu liczy, że to już koniec, wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie ostatnia taka noc.
Dlaczego w ogóle nadal zmieniamy czas?
Powód jest prosty, Polska nie decyduje o tym samodzielnie. Zmiana czasu wynika z przepisów Unii Europejskiej. Wspólne zasady obowiązują wszystkie państwa członkowskie, żeby zachować spójność w transporcie, handlu i systemach informatycznych. Gdyby jeden kraj nagle zrezygnował, powstałby chaos, od rozkładów jazdy, po działanie banków i firm.
W Polsce dodatkowo obowiązuje rozporządzenie z 2022 roku, które określa zmiany czasu aż do końca 2026 roku.
Podstawa prawna: Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 4.03.2022 r. w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2022-2026 (Dz.U. z 2022 r., poz. 539)
Unia Europejska chciała zlikwidować zmianę czasu
Temat zniesienia zmiany czasu wcale nie jest nowy. Już w 2018 roku Unia Europejska zapytała obywateli o zdanie. W konsultacjach wzięło udział ponad 4,6 miliona osób i większość była za likwidacją zmiany czasu. Polacy również.
Problem pojawił się później. Państwa członkowskie nie mogą dojść do porozumienia, który czas powinien obowiązywać na stałe. Jedni chcą czasu letniego, inni zimowego. W efekcie sprawa utknęła i do dziś nie ma jednej decyzji.
A co na to Polska?
Polska od lat skłania się ku stałemu czasowi letniemu. Argument jest prosty - więcej światła po południu, lepsze samopoczucie i dłuższa aktywność po pracy czy szkole. W 2025 roku pojawił się nawet projekt ustawy w tej sprawie, ale bez decyzji całej Unii taka zmiana nie może wejść w życie. Na razie to bardziej kierunek niż realna rewolucja.
Czy Polska może sama zrezygnować ze zmiany czasu?
Gdyby Polska zrezygnowała ze zmiany czasu jednostronnie złamałaby prawo unijne. Unia mogłaby nałożyć kary finansowe. Poza tym, pojawiłby się chaos w transporcie i innych systemach. Dlatego wszystkie kraje czekają na wspólną decyzję na poziomie UE.
Jedna godzina, a tyle problemów
Choć chodzi tylko o jedną godzinę, skutki są odczuwalne. Zmiana czasu wpływa na sen i samopoczucie. Wiele osób gorzej funkcjonuje nawet przez kilka tygodni. Pracownicy zmianowi mają nocne zmiany krótsze lub dłuższe, dlatego regularnie żyją wbrew swojemu zegarowi biologicznemu. Częściej zapadają na choroby psychiczne i fizyczne, tj. cukrzyca, otyłość, choroby serca czy nowotwory - czytamy w serwisie Medonet. Co z tego, że zachowują pełne wynagrodzenie?
Zmiana czasu ma też znaczenie przy podróżach. Zawsze warto sprawdzić rozkłady jazdy, bo przewoźnicy stosują specjalne rozwiązania – np. zatrzymują pociągi, żeby wyrównać brakującą godzinę. Ponadto, firmy muszą dostosować systemy i harmonogramy do zmiany czasu.
Czy to naprawdę ostatnia zmiana czasu?
I tu wracamy do pytania z początku. Na dziś nie ma decyzji o likwidacji zmiany czasu. Obowiązujące przepisy w Polsce sięgają co najmniej końca 2026 roku (Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 4.03.2022 r. w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2022-2026), a Unia Europejska wciąż nie ustaliła wspólnego stanowiska. Póki co, zegarki nadal będziemy przestawiać.
I choć temat wraca co roku z nową nadzieją, na razie wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec zmiany czasu.