Czwartkowa decyzja sądu oznacza utrzymanie wyroku sądu niższej instancji z czerwca 2009 r. Apelację od niego złożyli wówczas prokurator i oskarżyciel posiłkowy. Sędzia Teresa Bertrand powiedziała w uzasadnieniu czwartkowego wyroku - powołując się na opinie kilku biegłych - że żadna z pokrzywdzonych osób nie widziała w całości dzieła Nieznalskiej i miała o niej wiedzę wyłącznie z relacji telewizyjnych.

Do kontrowersji, które wywołała praca Nieznalskiej, doszło już po zamknięciu ekspozycji, kiedy dwoje pomorskich posłów Ligi Polskich Rodzin i kilku sympatyków ugrupowania chciało zobaczyć instalację (wcześniej widzieli ją w telewizji TVN). Po doniesieniu złożonym najpierw przez osobę prywatną, a później przez parlamentarzystów, sprawą zajęła się prokuratura.

"To media w istotny sposób przyczyniły się zaistnienia poczucia obrazy uczuć religijnych przez pokrzywdzonych. Włączenie odbiornika telewizyjnego i zapoznanie się z materiałem informacyjnym różnych stacji nie jest tym samym aktem, co pójście na wystawę, o której wiadomo było, że jest kontrowersyjna. Widzowie posiadali selektywną wiedzę o pracy oskarżonej, o jej części czyli krzyżu i genitaliach" - podkreśliła sędzia.

Przywołując opinię biegłych, Bertrand powiedziała, że autorka "Pasji" nie miała świadomego zamiaru obrażenia uczuć religijnych. "Pokrzywdzeni mogli poczuć się dotknięci przedstawionymi przez media treściami. Problem w tym, że treści te znacząco różniły się od sensu całej instalacji" - dodała.

Cytując wnioski z opinii jednej z biegłych (dr Małgorzata Lisowska-Madziarz z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie), sędzia Bertrand mówiła także, że TVN dokonała w tym przypadku manipulacji w celu wywołania skandalu i zwiększenia oglądalności. Sąd przypomniał, że "Pasja" Nieznalskiej składała się jeszcze z filmu video przedstawiającego mężczyznę trenującego w siłowni. Powołując się na wyjaśnienia artystki, sąd dodał, że w instalacji występuje krzyż w formie PCK, symbolizujący wysiłek i cierpienie, a nie treść religijną.

Sędzia Bertrand podkreśliła, że sprawa Nieznalskiej powinna być dla mediów i widzów ostrzeżeniem. "Mamy tu bowiem do czynienia z wyrazistym przykładem tabloidyzacji i jej możliwych negatywnych konsekwencji" - zaznaczyła. "Dobrze, że ta sprawa się tak skończyła. Przynosi to spokój i ulgę pani Nieznalskiej, która o sztuczny rozgłos nigdy nie zabiegała" - powiedział dziennikarzom obrońca Nieznalskiej, Wojciech Cieślak. Artystki nie było na ogłoszeniu wyroku.

Komentując wyrok sądu, prokurator Zbigniew Owsiany powiedział dziennikarzom, że nie wyklucza złożenia kasacji do Sądu Najwyższego. "Problem prawny w tej sprawie, moim zdaniem, cały czas istnieje" - dodał. Nieznalska stawała przed sądem dwukrotnie. W kwietniu 2004 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił wyrok sądu niższej instancji skazujący Nieznalską na pół roku ograniczenia wolności i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.