Pił całą noc i pół dnia. W końcu postanowił wrócić do domu. Ale jak przekroczyć próg w takim stanie? 40-letni Tomasz O. postanowił się więc troszkę odświeżyć. Wszedł do sklepu i próbował ukraść... dezodorant. Nie udało się. Zuchwałemu przestępstwu zapobiegli czujni ochroniarze.
Dezodorant wart był 6 złotych. Ale kradzież, to kradzież. Ochroniarze nie mieli litości i wezwali policję.
Szczecińscy policjanci mieli pewien problem, by dogadać się z panem Tomaszem. Chwiał się i mocno bełkotał. A ponieważ nie zdążył się jeszcze odświeżyć, czuć było od niego wyraźnie, że raczył się jakimś trunkiem. Dlatego pana Tomasza przebadano alkomatem. Wynik był dość imponujący - złodziej miał we krwi 3,38 promila alkoholu.
Najbliższe kilkanaście godzin niedoszły złodziej spędzi w izbie wytrzeźwień. Tam pomogą mu odzyskać dawną świeżość. Tam z pewnością wystawią mu odpowiedni rachunek za tę usługę, zdecydowanie wyższy, niż koszt dezodorantu. A później będzie musiał się jeszcze z kradzieży wytłumaczyć policji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|