Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekolodzy przerwali "Gwiezdny cyrk" w Polsacie

12 kwietnia 2008, 01:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dwoje nieznanych do tej pory aktywistów ekologicznych przerwało w czwartek późnym wieczorem polsatowski "Gwiezdny cyrk", aby na oczach kamer i milionów widzów zaprotestować przeciwko łamaniu praw zwierząt. To pierwszy tak głośny przypadek użycia w telewizji znanej w wielu krajach Europy action directe, zasady bezpośredniego protestu - pisze DZIENNIK.

Na początku "Gwiezdnego cyrku" nic nie zapowiadało podobnego finału. Gwiazdy w rolach cyrkowców popisywały się swoimi umiejętnościami - piosenkarz Szymon Wydra skakał po pajęczynie zawieszonej kilkanaście metrów nad ziemią, a aktor Piotr Pręgowski wystąpił w stroju baleriny.

Gdy wszyscy uczestnicy wykonali swoje numery, prowadzący show Zygmunt Chajzer i Agnieszka Popielewicz wezwali widzów do wysyłania SMS-ów. "W pewnej chwili usłyszałem jakiś dźwięk z tyłu. Po przerażonej minie Agnieszki zorientowałem się, że coś jest nie tak" - opowiada DZIENNIKOWI Chajzer.

Sprawcami zamieszania okazali się mężczyzna z megafonem i młoda kobieta z transparentem. "Cyrk jest śmieszny? Nie dla zwierząt!" - skandowali, rozrzucając ulotki. Wszystko trwało kilkadziesiąt sekund, bo protestujących natychmiast zabrała ochrona.

"Zrobiłem to, co zawodowiec powinien zrobić w takiej sytuacji, czyli zachowywałem się tak, jakby nic się nie wydarzyło. W tej samej chwili zeszliśmy z wizji, puszczono materiał filmowy i wiedziałem, że w przekazie wszystko będzie OK" - mówi Chajzer. Widzom jeden z protestujących mignął więc tylko przez chwilę. Kamera natychmiast zrobiła najazd na prowadzących, tak aby w kadrze nie było widać sprawców zamieszania.

Organizacje ekologiczne, do których dzwoniliśmy, nie przyznawały się do niespodziewanej action directe, ale nie były też nią specjalnie zdziwione.

"To chyba pierwsza w historii polskiej telewizji taka akcja" - mówił nam Piotr Grzybowski z klubu Gaja, który razem ze stowarzyszeniem Empatia od początku protestował przeciwko "Gwiezdnemu cyrkowi". "Stosujemy inne metody" - mówiła z kolei Marta Mikita z Empatii.

Oboje w samej akcji nie widzieli nic zdrożnego. "W słusznym celu każda metoda jest dobra" - mówili. Dyrektor programowa Polsatu Nina Terentiew przyznaje, że nie spodziewała się całej akcji. "W tym odcinku jedynym żywym zwierzęciem był kot państwa Zalewskich, właścicieli cyrku, który siedział na kolanach u Przemysława Salety" - mówi.

Uczestnicy ekoprotestu nie przyznali się do związków z żadną organizacją. Polsat nie ujawnia ich nazwisk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj