To koniec rosyjskich pancernych zagonów z Kaliningradu. Rosyjska armia zdecydowała, że prawie 900 czołgów odjedzie z naszej granicy. Generałowie twierdzą, że w ten sposób pokazują, iż Rosja nie chce na nikogo napadać, sama się rozbraja i żadna tarcza antyrakietowa Polsce nie jest potrzebna.
Oczywiście wycofywanie czołgów trochę potrwa. Litwini nie chcieli, by wagony kolejowe, pełne rosyjskich czołgów, znów pędziły przez byłą radziecką republikę. Dlatego pojazdy mogą zniknąć z Kaliningradu tylko na statkach. A przewóz 900 czołgów trochę potrwa - tłumaczy agencja Ria Novosti.
"To dowód na to, że nie mamy żadnych planów podboju Europy" - twierdzi szef rosyjskiego sztabu Nikołaj Makarow. Jednocześnie jednak grozi, że jeśli "instalacje wojskowe NATO dalej będą zbliżać się w stronę Rosji", to Moskwa zareaguje stanowczo i do Kaliningradu wrócą nie tylko czołgi, ale także trafią tam rakiety krótkiego zasięgu ziemia - ziemia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|