"Znajdzie się kij, na Szewczyka ryj", "Prezes do wora, a wór do jeziora" - to hasła z transparentów jakie przynieśli dziś związkowcy na pikietę
wymierzoną przeciwko szefowi Radia Łódź - doniosła "Gazeta Wyborcza". Dariusz Szewczyk - zdaniem związkowców - wyrzucił parę najlepszych osób z radia. Przedstawiciel
komisji krajowej "Sierpnia 80" krzyczał przez megafon, że zwolnienia dostają ci, którzy odważyli się zakładać związki zawodowe.
Przy okazji tej awantury, manifestanci podnieśli też kilka innych postulatów. Przypomnieli, że w męskiej toalecie śmierdzi, popękały kafle i w ogóle ma być bardzo brudno. Co gorsza, jeden z
pisuarów jest zawieszony tak, że - jak dowodzą związkowcy - powoduje to dyskomfort u załatwiających się - relacjonuje "Gazeta Wyborcza".
Dziennik pisze, że prezes Radia Łódź wezwał w tej sprawie inspektorów Państwowej Inspecji Pracy. Ci sprawdzili: jeden pisuar rzeczywiście wisi 5 cm wyżej, niż inne. A co z dyskomfortem?
Trzeba było zrobić eksperyment. Najniższy wzrostem kierownik na oczach inspektora PIP załatwił się do pisuaru. Inspektor sporządził protokół - czytamy w relacji.