Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy nie zabierają pracy Brytyjczykom

27 lutego 2009, 22:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na Wyspach trwa nagonka tabloidów na pracowników m.in. z Polski i Hiszpanii. "Już dwa miliony Brytyjczyków jest na bezrobociu. Przyjeżdżają całe autobusy emigrantów i zabierają nam pracę" - piszą gazety. Tymczasem niezależny londyński instytut badawczy IPPR opublikował badanie, które obala tę teorię.

Londyński Institute for Public Policy Research przyjrzał się ekonomicznemu wpływowi emigracji na rynek pracy na Wyspach. Najnowsze wyniki badań naukowców są jednoznaczne - obcokrajowców nie można winić za bezrobocie i pogarszające się warunki pracy. Według IPPR

"Zależność między emigracją a recesją jest dużo bardziej skomplikowana. Na przykład pracownicy z Polski wypełnili lukę na rynku, podejmując się prac, których nie chcieli lub nie mogli wykonywać Brytyjczycy. A osiedlając się na Wyspach i wydając tu pieniądze, aktywnie tworzą, a nie zabierają miejsca pracy. " - piszą autorzy opracowania.

"Kiedy jest recesja, ludzie chętniej odbijają piłeczkę zarzutów. Nietrudno wyobrazić sobie, że Brytyjczyk, który od miesięcy nie może znaleźć pracy, zacznie spoglądać w stronę tych, których winić jest najłatwiej: emigrantów" - tłumaczy dyrektor instytutu Carey Oppenheim.

. Dla większości z nich to sytuacja o tyle trudna, że muszą jednocześnie reprezentować interesy Brytyjczyków i obcokrajowców.

"Nieważne skąd pochodzą członkowie naszego związku, walczymy o równe i sprawiedliwe warunki pracy dla wszystkich, dla Polaków, Włochów, Anglików czy Szkotów. Hasła <brytyjska praca dla Brytyjczyków> nigdy nie znajdą u nas poparcia" - zapewnia Greg Thomson, dyrektor londyńskiego oddziału jednego z największych związków zawodowych Unison.

Jest jednak szansa, że zapewnienia związkowców i doniesienia instytutów badawczych nie pomogą w łagodzeniu napięć między emigrantami a coraz bardziej zdesperowanymi pracownikami lokalnymi. Jedna z większych firm z polskiego sektora inżynieryjno-budowlanego Polimex-Mostostal wygrała właśnie wart miliony funtów przetarg i została współwykonawcą projektu budowy hali na terenie elektrowni Severn Power w południowej Walii.

"Obawiam się, że znów może to wywołać falę protestów. Brytyjczykom nie pomagają tłumaczenia, że zarabiamy tyle samo, uważają, że pracujemy za grosze, a oni przez to nie dostają kontraktów. Sytuacja jest nieciekawa" - mówi anonimowo jeden z polskich budowlańców, który pracuje w północnej Anglii.

Ostatnie brytyjskie protesty przeciw sprowadzaniu siły roboczej z zagranicy odbyły się na początku tygodnia na terenie elektrowni Grain położonej u ujścia Tamizy w hrabstwie Kent. Lokalni budowlańcy wyszli na kilka godzin przed bramy elektrowni demonstrować przeciw zatrudnieniu przez polską firmę Remak z Opola 450 Polaków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj