. Jego autorem jest grupa ludzi, którzy rok temu zbierali pieniądze na przeszczep serca u 4-letniego Kacperka. Mimo że chłopiec zmarł, nie doczekawszy się operacji, postanowili działać dalej.
Historia małego Kacperka z Lubelszczyzny, który przez trzy lata czekał na nowe serce i z miesiąca na miesiąc opadał z sił, poruszyła wielu ludzi. . Zwykli ludzie, którzy na co dzień pracowali zawodowo, a niemal cały wolny czas spędzali, pracując na rzecz Kacperka. Nagłaśniali jego historię, mówili w mediach o problemie transplantacji, organizowali zbiórki pieniędzy i koncerty charytatywne. . Zmarł 1 marca tego roku.
”To był dla nas szok, nie przewidywaliśmy takiego zakończenia tej sprawy. Ten chłopiec nie żyje, ale nadal jest w naszych sercach. Wierzymy, że miał ważną misję do wypełnienia. ” mówi Magda Wilk, marketingowiec z Krakowa. Zebrane dla zmarłego Kacperka pieniądze postanowili przeznaczyć na pomoc dla innych czekających na przeszczepy dzieci i ich rodzin.
. Chłopiec od urodzenia choruje na mukowiscydozę i kardiomiopatię roztrzeniową. , wystarczy zwykły upadek, większy wysiłek fizyczny” mówi jego mama Edyta. W Polsce Mariusz nie został zakwalifikowany do przeszczepu, bo lekarze, którzy nie mają doświadczenia w operowaniu dzieci z mukowiscydozą, uznali, że nie miałby szans przeżycia. Transplantacji podjęli się lekarze w Wiedniu, ale najpierw trzeba znaleźć dla chłopca nowe serce.
Za samą operację wprawdzie zapłaci Narodowy Fundusz Zdrowia, ale rodzice i tak potrzebują wsparcia. ”, ale przede wszystkim nie pozwalają nam stracić nadziei” - mówi Edyta Stępniak.
Bo Grupie inicjatywnej nie chodzi jedynie o zbieranie pieniędzy. ”Przede wszystkim chcemy naciskać na dyrektorów szpitali, którzy muszą zrozumieć, że gdy umiera pacjent, który może zostać dawcą, nie wolno tego zignorować” - wyjaśnia Tomasz Lam, informatyk i dziennikarz radiowy ze Szczecina. ”” - dodaje.
Właśnie dlatego wysyłają do wszystkich dyrektorów szpitali list, w którym przypominają m.in. jak ważna jest szybka reakcja lekarzy, gdy umiera pacjent, od którego można pobrać narząd. ”Mam nadzieję, że dyrektorzy nie pisma wyrzucą do kosza i zrozumieją, że w Polsce potrzebne są zmiany i trzeba zacząć właśnie od szpitali” - mówi Magda Wilk.
A zmiany są konieczne. . To o 40 więcej niż rok wcześniej, a perspektywy na przyszłość są jeszcze gorsze.