Bo nie każdy może przyjść do Starbucks.
Nie każdego na to stać. Na przykład Coffee Heaven jest tańsze.
Ja jestem elitą. I przychodzenie tu jest jakimś tam elementem przynależności do elity. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wszystko to lans, że to snobistyczne. Ale stać mnie na Starbucks, ubieram się w ciuchy Lacoste, Hiffligera, Vuitton, ostatnio wydałem na fryzjera 465 zł. I to ze zniżką (śmiech)! Różnice w zamożności widać, gdy jedziemy np. na szkolną wycieczkę. Ci, którzy piją kawę z Coffee Heaven, płacą za wycieczkę na raty, ja zawsze całą sumę od razu.
Oczywiście. Ale nauczyciele już przywykli, że uczniowie przychodzą na lekcje z kawą.
Nauczyciele? Nie, oni się na tym nie znają.
Dokładnie. To po prostu prestiż.
Mój tata pracował w Stanach, więc często tam bywałem. Tylko że tam te kawiarnie są wszędzie. Tu musiałem jechać aż z Ochoty.
W tym tygodniu już trzeci raz.
*Maciek ma 15 lat, jest uczniem warszawskiego gimnazjum im. Staszica. W Starbucksie spotkaliśmy go wczoraj w południe.