Pan Wojtek, czytelnik DZIENNIKA na początku maja leciał do Stanów Zjednoczonych samolotem LOT. Tym samym samolotem podróżowała wtedy znana aktorka Małgorzata Kożuchowska. Gdy stewardesy rozpoznały gwiazdę, i zaczęły rozmawiać z aktorką. W pewnym momencie zaproponowały jej przesiadkę do klasy biznes, bo - jak stwierdziły - tam będzie jej wygodniej. ""Opierałam się trochę, bo szczerze mówiąc, . Musiałam przejść przez połowę pokładu" - powiedziała nam wtedy aktorka.
>>>LOT funduje aktorce wygody. Inni tez chcą
W rozmowie z DZIENNIKIEM rzecznik LOT, Wojciech Kądziołka stwierdził wtedy, że załoga może przesadzać pasażerów, jeżeli uzna to za stosowne. Kądziołka mówił też, że nikt nie został wtedy dyskryminowany.
Zupełnie inaczej LOT przedstawił sprawę naszemu czytelnikowi, który wysłał pismo do przewoźnika z prośbą o wyjaśnienia, dlaczego znane osoby są lepiej traktowane niż reszta pasażerów. Magdalena Andrzejewska-Grzywna z sekcji Reklamacji Pasażerskich LOT wyjaśniła w oficjalnym piśmie, że aktorka i personel pokładowy podał jej leki. W rozmowie z DZIENNIKIEM . Przeciwnie - była propozycją stewardess zaskoczona i czuła się niezręcznie.
Andrzejewska-Grzywna ma też wytłumaczenie na zaprzestanie sprzedaży towarów wolnocłowych przez stewardesy. Jej zdaniem wystąpiły wtedy problemy z terminalem do kart kredytowych i "przedłużony , lecz wynikał z konieczności wykonania kilkakrotnych prób zakończenia transakcji". Andrzejewska-Grzywna ma nadzieję, że jej list wyjaśnia zaistniałe nieporozumienie.
"Zaznaczam, że nie mam pretensji do Małgorzaty Kożuchowskiej" - mówi pan Wojtek. "" - dodaje. Rzeczywiście, za każdym razem przewoźnik przedstawia inną wersję zdarzeń, a i tak każda z nich różni się od tego, co mówi Kożuchowska.