Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzień wielkich emocji

12 października 2007, 11:33
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wszystko zaczęło się wczoraj o godzinie 10.57 na lotnisku Okęcie - Ojciec Święty stanął na polskiej ziemi. Wsiadł do swego papamobile i ruszył w miasto. Były niezwykłe msze, spotkanie z prezydentem i pozdrowienia tłumu wiwatująch wiernych. A to dopiero początek pielgrzymki, którą Benedykt XVI nazywa:" śladami wielkiego poprzednika".
Na lotnisku w Warszawie czekało w napięciu kilkaset osób. W końcu, tuż przed godziną 11.00 samolot z papieżem wylądował. Ojciec Święty przemówił do nas po polsku, jak tego pragnęliśmy. Mówił ze wzruszeniem, że przyjechał do Polski zaczerpnąć sił ze źródeł wiary, które w naszym kraju są takie silne: "To nie pielgrzymka, to misja"- podkreślał. I te słowa nadały jeszcze większe znaczenie przesłaniu tej pielgrzymki:"Trwajcie mocni w wierze".


Na lotnisku powitał papieża Lech Kaczyński z żoną: "Cieszę się i jestem dumny, że Polska stała się pierwszym miejscem pielgrzymki nowego papieża" - mówił z radością prezydent RP. Wyraził też ogromną nadzieję, że ta wizyta Ojca Świętego zbliży do siebie Polaków i Niemców.


Po przywitaniu, orszak papieski ruszył ulicami miasta do archikatedry Św. Jana Chrzciciela. Wszędzie na jego cześć wiwatowały tłumy. I choć pierwsze chwile pielgrzymki niektórych wiernych zaskoczyły, choćby to, że papież nie zatrzymał się przed pomnikiem Powstania Warszawskiego, czego wiele osób oczekiwało. "Widać wyraźnie, że papież jest na razie onieśmielony, wyważony, wstrzemięźliwy" - tłumaczył nam ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". Zdaniem księdza, papieżowi brakowało jeszcze gorącego kontaktu z polskimi wiernymi. Zapewniał jednak, że to przyjdzie z czasem.


O godzinie 12.58 w archikatedrze Św. Jana papieża przywitał prymas, kardynał Józef Glemp: "Umiłowany Ojcze Święty! Bądź pozdrowiony na ziemi polskiej, w jej stolicy - Warszawie!" - mówił kardynał. "Jako Papież postawiłeś swoją stopę nad Wisłą, w kraju dość dobrze Ci znanym i szczerze przyjaznym".


Benedykt XVI przemawiał do polskiego duchowieństwa: "Wierni oczekują od kapłanów, by byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem" - mówił papież. W czasie, gdy naszym krajem wstrząsają kolejne afery o księżąch-agentach, wzywał jednocześnie, byśmy nie osądzali zbyt pochopnie duchownych, bo Chrystus zawsze przebaczał i był miłosierny. Przez godzinę ponad tysiąc biskupów, księży i zakonnic modliło się wspólnie z papieżem, który z przejęciem namawiał ich do ciężkiej pracy w imię wiary i dodawał, że: "nie mogą służyć egoizmowi, ale powinny nieść światu świadectwo o miłości samego Boga". Polscy duchowni przyjęli jego słowa owacją na stojąco i okrzykami: "Benedetto! Benedetto!".


Po nabożeństwie, ok. godziny 14, papież zamienił papmobile na czarną limuzynę i pojechał do Pałacu Arcybiskupów. Odsłonił tablicę, która upamiętni jego pierwszą pielgrzymkę w naszym kraju. Potem w towarzystwie prymasa Glempa i bikupów zjadł obiad.


Po sjeście papież pojechał do Pałacu Prezydenckiego. Benedykt XVI najpierw udał się z Lechem Kaczyńskim do Sali Białej, gdzie odbyła się rozmowa w cztery oczy, która trwała ok. 20 minut. Następnie Ojciec Święty poznał rodzinę prezydenta: jego matkę, żonę, córkę, wnuczkę, brata i najbliższych współpracowników. Wymienili się prezentami, papież przygotował dla bliskich prezydenta pamiątkowe różańce, a Lech Kaczyński podarował różaniec z bursztynu, kopię włóczni św. Maurycego i album o Powstaniu Warszawskim.Papież spotkał się jeszcze z najwyższymi głowami państwa i dyplomatami.


Prosto z Pałacu Prezydenckiego papież udał się na wyjątkową mszę. W kościele luterańskim Św. Trójcy Ojciec Święty spotkał się z przedstawicielami różnych wyznań. Wspólna modlitwa:"Ojcze Nasz" połączyła m.in.: protestantów i prawosławnych: "Bóg pozwolił nam poczynić wiele kroków ku wzajemnemu zrozumieniu i zbliżeniu się" - mówił papież do ośmiuset duchownych. Podkreślił też, jak wiele na drodze pokoju zrobił Jan Paweł II. Księża docenili tę jednoczącą modlitwę: "dobrze jest czerpać z różnorodności" - mówił rozradowany duchowny Kościoła anglikańskiego Robert Campbell.


Po wyczerpującym, pełnym emocji dniu, ok. godziny 20 papież udał się na odpoczynek do swojej rezydencji w Nuncjaturze Apostolskiej. Przygotowano dla niego kolację i nocleg. Jednak jeszcze przed snem wyjrzał do czekających pod oknami wiernych i pozdrowił ich ze wzruszeniem.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj