Biała trumienka pośrodku wypełnionego zrozpaczonymi ludźmi kościoła. Dookoła niej wiązanki kwiatów. Płacz rodziców, którzy stracili ukochane dziecko. Setki osób z niewielkiego miasteczka na Śląsku pożegnały pięcioletniego Marcelka. Chłopiec zginął na placu zabaw, przygnieciony przez zjeżdżalnię.
Tuż za trumną z ciałem dziecka niewiele od niego starsi koledzy nieśli krzyż. Za nimi podążał tłum mieszkańców Czerwionek-Leszczyn. W ciszy i zadumie przeszli
na niewielki cmentarz. Po modlitwie złożyli Marcelka do grobu.
To był najgorszy moment w życiu rodziców Marcelka. Widząc opuszczaną do ziemi trumnę zalana łzami matka chłopca skryła twarz w ramionach swego ojca. Stojący za nią mąż pełnym rozpaczy wzrokiem patrzył przed siebie.
Tomasz Griessgraber /EDYTOR.NET
Ta tragedia poruszyła całą Polskę. Marcelek zginął, przygnieciony przez rozsypującą się zjeżdżalnię. Na podwórku przed własnym domem, gdzie powinien być bezpieczny. Prokuratura winą za jego śmierć obarcza urzędników, którzy nie dbali o stan urządzeń na placu zabaw. Grozi im do 5 lat więzienia.
To był najgorszy moment w życiu rodziców Marcelka. Widząc opuszczaną do ziemi trumnę zalana łzami matka chłopca skryła twarz w ramionach swego ojca. Stojący za nią mąż pełnym rozpaczy wzrokiem patrzył przed siebie.
Tomasz Griessgraber /EDYTOR.NET
Ta tragedia poruszyła całą Polskę. Marcelek zginął, przygnieciony przez rozsypującą się zjeżdżalnię. Na podwórku przed własnym domem, gdzie powinien być bezpieczny. Prokuratura winą za jego śmierć obarcza urzędników, którzy nie dbali o stan urządzeń na placu zabaw. Grozi im do 5 lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|