23-letni mieszkaniec Śląska wyszedł na tej transakcji jak Zabłocki na mydle. Miał zarobić 2 tysiące i odsiedzieć 2 miesiące wyroku za kolegę. Potem okazało się, że znajomy go wykiwał, bo na koncie do odsiadki miał znacznie więcej. W rezultacie chciwemu chłopakowi grozi 5 lat za kratkami.
Tę "propozycję nie do odrzucenia" 23-letni Krzysztof U. dostał od swojego kolegi Artura J. we wrześniu zeszłego roku. Miał zarobić 2 tys. złotych w zamian za to,
że odsiedzi za tamtego 2 miesiące w zakładzie karnym w Głogowie. Artur J. o wszystkim pomyślał, łącznie z fałszywym dowodem osobistym. Zapomniał tylko wspomnieć, że ma na koncie drugi,
znacznie większy wyrok: rok i sześć miesięcy.
Krzysztof, zgodnie z umową, przyznał się za kolegę do jazdy po pijaku na rowerze, dał się zakuć w kajdanki i grzecznie poszedł siedzieć. Wtedy dowiedział się o drugim wyroku. Ale kolegi nie sypnął, sądząc, że dzięki temu stosunkowo więcej zarobi.
Ale prawda wyszła na jaw, bo Artur J. znowu przegiął z prawem. Gdy policja go zatrzymała, ku zdumieniu odkryła, że siedzie on przecież za kratkami.
Teraz w największych tarapatach jest chciwy Krzysztof U., bo zleceniodawcy nie ustalono. Prokurator oskarżył go właśnie, że odsiadywał cudzy wyrok. A grozi za to pięć lat więzienia!
Krzysztof, zgodnie z umową, przyznał się za kolegę do jazdy po pijaku na rowerze, dał się zakuć w kajdanki i grzecznie poszedł siedzieć. Wtedy dowiedział się o drugim wyroku. Ale kolegi nie sypnął, sądząc, że dzięki temu stosunkowo więcej zarobi.
Ale prawda wyszła na jaw, bo Artur J. znowu przegiął z prawem. Gdy policja go zatrzymała, ku zdumieniu odkryła, że siedzie on przecież za kratkami.
Teraz w największych tarapatach jest chciwy Krzysztof U., bo zleceniodawcy nie ustalono. Prokurator oskarżył go właśnie, że odsiadywał cudzy wyrok. A grozi za to pięć lat więzienia!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl