Dziennik Gazeta Prawana logo

Szturm zakończył się katastrofą

12 października 2007, 11:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Do pierwszej w nocy brakowało jeszcze dziesięciu minut, gdy nieoznakowany policyjny samochód wjechał na spokojną ulicę Środkową w Magdalence. Na wysokości domu numer 11 dwukrotnie mrugnął światłami. Na ten sygnał czekał jadący za nim landrover. Ruszył gwałtownie do przodu, taranując bramę posesji. Po kilku sekundach siedmiu antyterrorystów stało przed drzwiami budynku. Chwilę potem uśpioną Magdalenką wstrząsnął huk pierwszego wybuchu. Rozszczekały się psy, z dachów okolicznych domów spadł śnieg. Funkcjonariusze ogłuszeni i oślepieni stracili orientację...
Nagle siła eksplozji wbiła policjanta w ścianę. Jeszcze o własnych siłach wydostał się spod ostrzału. Potem koledzy odciągnęli go za stojący obok samochód. Nie miał szczęścia... Po chwili dosięgnął go tam odłamek granatu, rzuconego przez bandytów z piętra budynku.

Na miejscu nie było pogotowia. Dojazd karetki z Ursynowa i pobliskiego Piaseczna zajął kilkanaście minut. Za długo, żeby uratować życie policjanta. Po prostu wykrwawił się.

W tym czasie bandyci detonowali z wnętrza budynku kolejne miny rozmieszczone przed wejściem do domu. Część z nich odpalali drogą elektroniczną. Pomimo że policjanci zasypali ich gradem kul, bandytom udało się wydostać z parteru na górne piętra willi. Stamtąd mieli jeszcze lepsze pole rażenia. Zaczęła się jatka - policjanci w czarnych uniformach na tle białego śniegu widoczni byli jak tarcze strzelnicze.

Po dwóch godzinach bezładnej strzelaniny policjantom udało się wrzucić do budynku granat magnezowy. Jego eksplozja zapaliła budynek. Jęzory ognia powoli wypełzały przez dach. Ale bandyci walczyli dalej.

Nie dało się podejść bliżej, na nic zdawały się kolejne próby ataku. Bandyci wiedzieli, że nie mają szans na ucieczkę, ale także zdawali sobie sprawę, że tego starcia nie przeżyją. Zaślepieni nienawiścią pragnęli tylko jednego, zabić jak najwięcej gliniarzy. Walczyli do ostatniego pocisku. Zginęli w środku budynku.

W akcji w Magdalence brało udział 28 antyterrorystów. Dwóch zginęło, a 15 zostało rannych. Policjanci mieli zatrzymać w Magdalence dwóch przestępców - Roberta Cieślaka i Igora Pikusa - zamieszanych w zabójstwo policjanta w podwarszawskich Parolach w 2002 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj