Dziś wyrok w sprawie policyjnej akcji w Magdalence. Sąd zdecyduje, czy trójka oficerów zaniedbała obowiązki podczas obławy na dwóch gangsterów w marcu 2003 roku. W regularnej bitwie z bandytami zginęło wtedy dwóch funkcjonariuszy, a 16 zostało rannych!
Obrońcy policjantów chcą uniewinnienia. Według nich, proces to farsa, a oskarżeni oficerowie to "kozły ofiarne". Według obrońców, proces miał tylko uratować
ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Janika (SLD). Opozycyjna prawica chciała wtedy jego dymisji.
Na wyrok czekają: była naczelnik wydziału do walki z terrorem kryminalnym warszawskiej policji Grażyna Biskupska, dowódca oddziału antyterrorystów Kuba Jałoszyński. Obok nich na ławie oskarżonych zasiada były zastępca komendanta stołecznego policji Jan P. (jako jedyny nie zgadza się na ujawnienie personaliów). Prokurator żąda dla nich dwóch lat więzienia w zawieszeniu. Według niego, policjanci popełnili całą masę błędów! Założyli, że antyterrorystom uda się bez problemu wejść do budynku, w którym byli bandyci. Nie przewidzieli, z kim mają do czynienia! Robert Cieślak i Igor Pikus, były funkcjonariusz KGB i Specnazu - mieli karabiny maszynowe i granaty!
Operacja w podwarszawskiej miejscowości zaczęła się w nocy z 5 na 6 marca 2003 roku. Antyterroryści zaatakowali dom, w którym było dwóch gangsterów. Obaj bandyci byli podejrzani o udział w strzelaninie pod Parolami, w której zginął policjant. Podczas akcji w Magdalence zginął podkomisarz Dariusz Marciniak, który wszedł na minę. Drugi policjant, Marian Szczucki, zmarł w szpitalu tydzień po akcji. Obaj bandyci zostali zabici.
Na wyrok czekają: była naczelnik wydziału do walki z terrorem kryminalnym warszawskiej policji Grażyna Biskupska, dowódca oddziału antyterrorystów Kuba Jałoszyński. Obok nich na ławie oskarżonych zasiada były zastępca komendanta stołecznego policji Jan P. (jako jedyny nie zgadza się na ujawnienie personaliów). Prokurator żąda dla nich dwóch lat więzienia w zawieszeniu. Według niego, policjanci popełnili całą masę błędów! Założyli, że antyterrorystom uda się bez problemu wejść do budynku, w którym byli bandyci. Nie przewidzieli, z kim mają do czynienia! Robert Cieślak i Igor Pikus, były funkcjonariusz KGB i Specnazu - mieli karabiny maszynowe i granaty!
Operacja w podwarszawskiej miejscowości zaczęła się w nocy z 5 na 6 marca 2003 roku. Antyterroryści zaatakowali dom, w którym było dwóch gangsterów. Obaj bandyci byli podejrzani o udział w strzelaninie pod Parolami, w której zginął policjant. Podczas akcji w Magdalence zginął podkomisarz Dariusz Marciniak, który wszedł na minę. Drugi policjant, Marian Szczucki, zmarł w szpitalu tydzień po akcji. Obaj bandyci zostali zabici.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl