Całe szczęście, że ktoś anonimowo dał cynk na policję, że 50-letni medyk, który pełni właśnie dyżur w śląskiej przychodni, jest kompletnie pijany. Zapobiegł być może tragedii. Bo w takim stanie pacjenci zapewne mu się dwoili i troili.
Już jego oddech mógł upić. Ale badanie alkomatem o mało nie powaliło policjantów - lekarz miał prawie trzy promile alkoholu we krwi!
Całe szczęście, że zdążył "zaopiekować się" tylko kilkoma chorymi, a z gabinetu trafił prosto na "wytrzeźwiałkę". Jak już dojdzie do siebie, weźmie się do niego prokuratura. Lekarzowi grozi dyscyplinarne zwolnienie z pracy, zakaz wykonywania zawodu i pięć lat za kratkami.
Niestety, to już drugi w ciągu zaledwie kilku dni przypadek narąbanych lekarzy. W ubiegłym tygodniu dwóch pijanych chirurgów z Łodzi operowało 84-letnią kobietę. Ofiara ich bezmyślności zmarła.
Aż strach pomyśleć, co mogło się stać z chorymi! Prawie trzy promile alkoholu! - tyle miał we krwi lekarz, który pełnił dyżur w przychodni w Kłomnicach na Śląsku. Policja odstawiła go tam, gdzie było jego miejsce - do izby wytrzeźwień!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama