W Komendzie Głównej Policji od lat działała zorganizowana grupa przestępcza - alarmuje DZIENNIK. Fakt, że są takie podejrzenia, potwierdził szef policji Marek Bieńkowski. Komendant złożył już doniesienie do prokuratora krajowego. Sprawa dotyczy przekrętów przy zakupie radiowozów.
Inspektorzy wzięli pod lupę przetarg na 105 rumuńskich samochodów terenowych aro. Okazało się, że firma Damis, która wygrała przetarg, sprzedała policji auta ze
cenę dwukrotnie wyższą niż u producenta! Co więcej, jedynie 5 ze 105 kupionych radiowozów nie trafiło od razu do warsztatu.
"Przetargi na radiowozy były wyłącznie formalnością" - mówi szef policji Marek Bieńkowski. Służyły tylko do zatwierdzenia tego, co wcześniej ustalono gdzie indziej.
Mechanizm był taki: wysocy oficerowie KGP wystąpili o 6,5 mln złotych na 43 samochody terenowe. Gdy dostali pieniądze, nagle zmieniili zdanie. Za tą samą kwotę chcieli już 105 terenówek. 43 samochody za te pieniądze było w stanie zaoferować wiele firm. Ale 105 aut terenowych za 6,5 miliona to była już oferta specjalnie ustawiona pod słabe i tanie aro. I tak wyszło o wiele drożej niż w salonie.
Tropy prowadzą do generała Zbigniewa Chwalińskiego, byłego zastępcy komendanta głównego policji. Pod jego okiem przetarg rozpisano tak, by zwycięzca był tylko jeden: właśnie Damis. DZIENNIK przypomina, że zastępca szefa policji odszedł w 2003 roku w niesławie, gdy media ujawniły jego powiązania z firmą Kulczyk Tradex, od której policja kupiła furgonetki volkswagena, sporo przepłacając.
"Przetargi na radiowozy były wyłącznie formalnością" - mówi szef policji Marek Bieńkowski. Służyły tylko do zatwierdzenia tego, co wcześniej ustalono gdzie indziej.
Mechanizm był taki: wysocy oficerowie KGP wystąpili o 6,5 mln złotych na 43 samochody terenowe. Gdy dostali pieniądze, nagle zmieniili zdanie. Za tą samą kwotę chcieli już 105 terenówek. 43 samochody za te pieniądze było w stanie zaoferować wiele firm. Ale 105 aut terenowych za 6,5 miliona to była już oferta specjalnie ustawiona pod słabe i tanie aro. I tak wyszło o wiele drożej niż w salonie.
Tropy prowadzą do generała Zbigniewa Chwalińskiego, byłego zastępcy komendanta głównego policji. Pod jego okiem przetarg rozpisano tak, by zwycięzca był tylko jeden: właśnie Damis. DZIENNIK przypomina, że zastępca szefa policji odszedł w 2003 roku w niesławie, gdy media ujawniły jego powiązania z firmą Kulczyk Tradex, od której policja kupiła furgonetki volkswagena, sporo przepłacając.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl