Na zakopiańskie Krupówki padł blady strach! Straż miejska wyłapuje górali, którzy nie mają pozwolenia na handel oscypkami. Zapadły już pierwsze wyroki.
Sąd jest bezlitosny - za sprzedaż serków bez zezwolenia można dostać nawet tysiąc złotych kary! Problem mają ci górale, którzy nie wystartowali w przetargu na
sprzedaż oscypków. Biuro Promocji Zakopanego rozdzieliło tylko kilkanaście pozwoleń. Za to od każdego do miejskiej kasy wpada co miesiąc około 1,5 tys. złotych.
"Dostałam najpierw trzysta złotych grzywny, potem dwieście i teraz na ostatek tysiąc złotych plus koszty sądowe" - skarży się "Gazecie Krakowskiej" pani Anna, gaździna. "To ogromne sumy. Stara jestem i nie mam z czego zapłacić".
Tylko że bezduszni urzędnicy mają to w nosie. A co mają zrobić górale, którzy nie startowali w przetargu? Zmienić branżę albo przyzwyczaić się do nękania przez straż miejską.
"Dostałam najpierw trzysta złotych grzywny, potem dwieście i teraz na ostatek tysiąc złotych plus koszty sądowe" - skarży się "Gazecie Krakowskiej" pani Anna, gaździna. "To ogromne sumy. Stara jestem i nie mam z czego zapłacić".
Tylko że bezduszni urzędnicy mają to w nosie. A co mają zrobić górale, którzy nie startowali w przetargu? Zmienić branżę albo przyzwyczaić się do nękania przez straż miejską.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane