Kwiatki, bombonierki, czasem coś droższego - na zakończenie roku szkolnego uczniowie chętnie obdarowują nauczycieli prezentami. Belfrzy nie mają z reguły nic przeciwko temu zwyczajowi. Zapominają jednak, że to... przestępstwo!
"W tamtym roku składaliśmy się na biżuterię, a w tym na odtwarzacz DVD" - opowiada "Słowu Polskiemu-Gazecie Wrocławskiej" gimnazjalista Marek. Jego zdaniem, takie
prezenty to nic nadzwyczajnego. Co więcej, dochodzi nawet do tego, że uczniowie sami pytają nauczyciela, o jakim prezencie marzy - dodaje.
Ale dyrektorzy szkół nie widzą w tym nic złego. Uważają, że problem nie istnieje. Kuratoria nie reagują, bo jak twierdzą, nie mają ku temu podstaw. Nikt się bowiem nie skarży na ten proceder. Tylko kto ma się skarżyć? Obdarowywani nauczyciele czy wdzięczni za oceny na świadectwach uczniowie?
Ale dyrektorzy szkół nie widzą w tym nic złego. Uważają, że problem nie istnieje. Kuratoria nie reagują, bo jak twierdzą, nie mają ku temu podstaw. Nikt się bowiem nie skarży na ten proceder. Tylko kto ma się skarżyć? Obdarowywani nauczyciele czy wdzięczni za oceny na świadectwach uczniowie?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl