"Wara od szkoły brunatne matoły" - krzyczało dziś kilkaset osób na marszu przeciwko Romanowi Giertychowi. Nie podoba im się, że lider LPR chce wprowadzić w szkołach karność i rygor, a jednocześnie odebrać uczniom swobodę demonstrowania swoich poglądów. To grozi, że uczniowie wyrosną na pokornych i bezwolnych obywateli - argumentują przeciwnicy ministra.
Manifestowali głównie uczniowie oraz organizacje kobiece i lewicowe. Przemaszerowali spod Sejmu ulicami Warszawy przy dźwiękach muzyki. A na koniec odśpiewali "Międzynarodówkę".
W tym czasie zebrali się też zwolennicy ministra oświaty. Była to jednak znacznie mizerniejsza grupa, bo tylko 30 osób, złożona z Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu na Rzecz Dobrej Szkoły.
Na szczęście obie demonstracje nie starły się ze sobą. I po południu wszyscy grzecznie rozeszli się do domów.
Minister edukacji ma zdecydowanie więcej przeciwników niż zwolenników. Widać to było dziś na ulicach stolicy. Protestujących przeciw Giertychowi było prawie tysiąc. A tych, którzy manifestowali swoje poparcie tylko... trzydziestu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama